Popis nieskuteczności Śląska


28 lipca 2011 Popis nieskuteczności Śląska

Pierwszy mecz pomiędzy Śląskiem Wrocław a Lokomotiwem Sofia zakończył się rezultatem 0:0. Masa niewykorzystanych sytuacji, sporo walki i inicjatywa po stronie gospodarzy to najlepsze określenia wrocławskiego starcia III rundy eliminacji do Ligi Europy.


Udostępnij na Udostępnij na

Pierwszą, wartą odnotowania, akcją w rozgrywanym we Wrocławiu meczu była sytuacja z 7. minuty. Cristian Diaz zakręcił trzema obrońcami w polu karnym rywala, oddał strzał z najbliższej odległości, ale piłkę ostatecznie po rykoszecie wybił jeden z obrońców. Chwilę później, pod bramką Galewa zrobiło się naprawdę gorąco. Celeban wbiegł na 16. metr z futbolówkę przy nodze, po czym oddał ją lepiej ustawionemu Ćwielongowi. Charyzmatyczny skrzydłowy bez zastanowienia się, uderzył wprost w golkipera gości, a wynik był nadal bezbramkowy.

Cristian Diaz był najbliżej pokonania Galewa w pierwszej połowie
Cristian Diaz był najbliżej pokonania Galewa w pierwszej połowie (fot. Filip Susmanek/ iGol.pl)

Polska drużyna w pierwszym kwadransie imponowała na tle rywala przede wszystkim dobrym przygotowaniem fizycznym, a także sporym pressingiem. Znaczna część pojedynków jeden na jeden wygrywali gospodarze. Szybki odbiór piłki sprawiał, że Śląsk częściej utrzymywał się przy futbolówce, jednak nie przekładało się to na okazje bramkowe.

Wydawało się, że Śląsk wyjdzie na prowadzenie w 22. minucie, kiedy Diaz wybiegł sam na sam z Galewem, oddał dobry, płaski strzał, ale piłka o centymetry minęła słupek bramki oponenta. Lokomotiw w zasadzie rzadko zapędzał się z akcjami ofensywnymi pod pole karne Kelemena, a momentami miał nawet problemy z opuszczeniem własnej połowy boiska.

Podopieczni Petkowa próbowali odgryzać się gospodarzom okazjonalnymi strzałami z dystansu czy uderzeniami z rzutów wolnych. Jeszcze przed przerwą kolejny raz z dobrej strony pokazał się Ćwielong. Ofensywny piłkarz gospodarzy po przejściu dwóch graczy Lokomotiwu zdecydował się na uderzenie z dystansu, po którym piłka odbiła się od jednego z obrońców i niemal nie wpadła w okienko bramki Galewa.

Po zmianie stron ponownie Śląsk ruszył do ataku jako pierwszy, a głównym bohaterem akcji był Ćwielong. Dynamiczny pomocnik był adresatem precyzyjnego dośrodkowania, które bez przyjęcia i z powietrza postanowił wpakować do siatki. Niestety dla zebranych na stadionie kibiców, podopieczny Lenczyka nie potrafił tego zrobić z dwóch metrów. Chwilę później ten sam zawodnik w sytuacji jeden na jeden z Galewem zdecydował się odgrywać piłkę do krytego Voskampa, co zakończyło się jej wybiciem przez wracającego obrońcę.

Johan Voskamp tym razem nie pomógł Śląskowi
Johan Voskamp tym razem nie pomógł Śląskowi (fot. Filip Susmanek/ iGol.pl)

Po godzinie gry gospodarze dołączyli do kolekcji kolejną zmarnowaną okazję w tym spotkaniu. Sebastian Mila doszedł do piłki na linii pola karnego i bez asysty żadnego z obrońców Lokomotiwu oddał precyzyjny strzał, jednak tradycyjnie już – zabrakło niewiele. Można powiedzieć, że w drugiej połowie gracze ze stolicy Dolnego Śląska kontynuowali popis nieskuteczności, próbując zaskoczyć Bułgarów z każdej możliwej pozycji.

Nie brakowało strzałów z dystansu, z pierwszej piłki, z woleja, głową i wielu innych. Śląsk zwyczajnie nie potrafił znaleźć sposobu na umieszczenie piłki w siatce rywala. Dziesięć minut przed końcem spotkania do znakomitej sytuacji doszedł Sobota, który przymierzył z pierwszej piłki po podaniu Mili, ale i tym razem wykończenie tej akcji nie zaskoczyło nikogo we Wrocławiu.

Na koniec, do listy marnujących sytuacje dopisał się Voskamp, który próbował głową zaskoczyć Galewa, jednak golkiper gości błysnął znakomitym refleksem i instynktownie obronił strzał z najbliższej odległości. Można powiedzieć, że Śląsk zremisował na własne życzenie, nie wykorzystując żadnej z wielu sytuacji bramkowych, jakie stworzył sobie w trakcie 90 minut.

Komentarze
~PietrasLFC (gość) - 15 lat temu

Wkurza mnie ta nieskuteczność powinno być co
najmniej 1-0 a tu dalej remis! Kurde!

~Joł (gość) - 15 lat temu

75 % zespołów Polskiej Ekstraklasy by trafiło co
najmniej 1 bramke przy takich sytuacjach .Troche
wstyd dla Ślaska

~PietrasLFC (gość) - 15 lat temu

I tak w rewanżu im dokopiemy :D
Słabi są.Gdyby nie skuteczność to by dostali z
3-4 do 0

~kaka1991 (gość) - 15 lat temu

Slask powinien wygrac z 2:0 ale zabraklo skutecznosci
I skonczylo sie po 0 ,ale w rewanzu sa faworytami po
tym co dzis pokazali

~R4V (gość) - 15 lat temu

Brak komentarza, co to za skuteczność. Zremisować
wygrany mecz :/

~Marcin77 (gość) - 15 lat temu

I oby za tę mierną skuteczność Śląsk Wrocław
nie płakał po meczu w Bułgarii...;/...Choć
wciąż życzę Wrocławianom awansu;)

Najnowsze