W meczu inaugurującym 37. kolejkę kibice zgromadzeni na Stadio Olimpico byli świadkami popisu piłkarzy Lazio. Pierwsze skrzypce w zespole gospodarzy grali Latynosi. Hernanes zdobył dwie bramki, a Cristian Ledesma asystował przy trzech golach.
Genoa po zwycięstwie w derbach stolicy Ligurii przyjechała do Rzymu bardzo zdeterminowana. Trener Ballardini chciał się odegrać na swoim byłym zespole. Jednak Lazio także miało swoje powody, aby to spotkanie wygrać. Zwycięstwo podtrzymałoby nadzieję na grę w przyszłorocznej edycji Ligi Mistrzów. Początek rywalizacji był bardzo obiecujący. Przez pierwsze pięć minut goście zaciekle atakowali. Lazio tylko czekało na swoją szansę. Ta nadarzyła się bardzo szybko. W 7. minucie rzut rożny wywalczył Mauro Zarate. Z kornera dośrodkowywał Ledesma, a piłka znalazła w polu karnym niepilnowanego Biavego, który nie miał problemów z umieszczeniem jej w siatce. Odpowiedź „Gryfów” nadeszła natychmiastowo. W 12. minucie w zamieszaniu podbramkowym najprzytomniej zachował się Palacio, który dobił piłkę po interwencji Muslery. W tej sytuacji należy zwrócić uwagę na bierność obrońców gospodarzy. Jednakże należy oddać, że ta bramka nie powinna zostać uznana. Palacio dobijał strzał Floro Floresa, który w momencie otrzymania futbolówki znajdował się na spalonym.

Wydawało się, że taki początek spotkania będzie dobrym prognostykiem na dalszą część pierwszej połowy. Niestety, tak się nie stało. Gra toczyła się głównie w środkowej strefie boiska. Zawodnicy obu drużyn długo przetrzymywali piłkę, ale nie robili z niej użytku. Słoneczna pogoda w Rzymie nie zachęcała piłkarzy do konstruowania skutecznych akcji.
W szatni Lazio musiało dojść do prawdziwego trzęsienia ziemi. Na drugą połowę gospodarze wyszli z wilczym apetytem na gole. Już w 47. minucie Tomasso Rocchi stanął przed znakomitą okazją. Oddał świetny strzał z półobrotu, ale piłka poszybowała ponad bramką. Po chwili akcja przeniosła się pod bramkę gości, gdzie Kucka silnym uderzeniem starał się pokonać Muslerę. Urugwajczyk w tej sytuacji zachował się bezbłędnie. Jednak po chwili Lazio odarło Genoę ze złudzeń. W 52. minucie kapitalnym podaniem Ledesma wypuścił na sytuację sam na sam Tomasso Rocchiego. Kapitan rzymian delikatnym strzałem zaskoczył Eduardo. Po 240 sekundach zrobiło się 3:1. Znów Ledesma popisał się dokładnym dograniem. Tym razem w rolę egzekutora wcielił się Hernanes, który precyzyjnym strzałem pokonał portugalskiego bramkarza.
Lazio nie zaprzestało pastwić się nad rywalami. W 65. minucie świetną akcję lewą stroną zorganizował Mauro Zarate. Argentyńczyk skupił na sobie uwagę dwóch obrońców i dograł piłkę do niepilnowanego Hernanesa. Brazylijczyk nie miał problemów ze zdobyciem swojego drugiego gola w meczu. Genoa jeszcze szukała swojej szansy na zdobycie bramki. W 68. minucie zza pola karnego mocnym strzałem popisał się Miguel Veloso, ale piłka poszybowała nad poprzeczką. Po chwili uderzał Floro Flores, ale ten strzał również nie znalazł drogi w światło bramki. W końcówce meczu Lazio nieco przyhamowało. Dzięki temu Genoa częściej dochodziła do głosu. W 83. minucie oko w oko z Muslerą stanął Floro Flores, ale jego strzał okazał się bułką z masłem dla Urugwajczyka. W 89. minucie wreszcie „Gryfom” udało się zmniejszyć rozmiary porażki. Dośrodkowaną przez Criscito piłkę z rzutu rożnego do siatki wpakował Floro Flores. Pierwsza połowa rozczarowała, ale po drugiej części kibice mogli być zadowoleni z poziomu gry. Szczególnie uradowani są tifosi Lazio, którzy już w tym sezonie nie zobaczą swoich pupili na Stadio Olimpico.











