Na mistrzostwach świata w Brazylii brakuje reprezentacji Polski, brak polskich sędziów… A wśród 736 piłkarzy zgłoszonych do mundialu ani jednego z naszej rodzimej ligi. Tymczasem na obecnie trwających mistrzostwach aż roi się od związków z Polską. Sam mecz otwarcia potwierdza tezę, że Polska jest istotną częścią światowego futbolu.
Nie wierzycie? A gdzie swoją prawdziwą karierę zaczynał gwiżdżący mecz otwarcia Japończyk Yuichi Nishimura? Jego debiut między GKS-em Bełchatów i Piastem Gliwice w 2009 roku otworzył mu furtkę do wielkiej piłki. Sędzia z Kraju Kwitnącej Wiśni miał okazję prowadzić jeszcze dwa mecze, ale zapewne kartą przetargową do jego sukcesu był mecz w Pucharze Polski, w którym po zaciętej walce Wisła Płock wygrała z ŁKS-em Łomża 8:0. Kto wie? Może właśnie dzięki temu spotkaniu usłyszeli o nim w Międzynarodowej Federacji Piłki Nożnej?

Wątpię, aby ten jeden dowód Was przekonał, więc wystawiam ciężką artylerię – Jose Paulo Bezerra Maciel Junior, czyli po prostu Paulinho, podpora reprezentacji Brazylii, szlify zdobywał w Łódzkim Klubie Sportowym. Brazylijczyka, o którego biło się pół Europy, trzeba określić mianem szczęściarza. Cała kariera nabrała rozpędu dzięki szkoleniowcom, którzy mieli okazję uczyć Paulinho futbolu z prawdziwego zdarzenia. Jak widać, Wojciech Borecki, Mirosław Jabłoński i Marek Chojnacki odwalili kawał dobrej roboty. W 17 meczach ekstraklasy zdobył jedną bramkę i pozwolił łódzkiemu klubowi utrzymać się w elicie. Odchodząc trochę od meczu otwarcia – w barwach Kostaryki gra Junior Diaz, w latach 2007-2010 i 2011-2012 gracz Wisły Kraków, trzykrotny mistrz Polski. Jest ktoś odważny na tyle, żeby umniejszać wkład Wisły w sukces Kostaryki na mundialu? Wszak to w dużej mierze zasługa byłego obrońcy „Białej Gwiazdy” w sensacyjną postawę Kostaryki.

Kibic, który spokojnie siedzi przed telewizorem i ogląda zacięte mecze mistrzostw, zapewne nie zdaje sobie sprawy, jak wiele wspólnego z brazylijskim czempionatem ma Franciszek Smuda. Były selekcjoner reprezentacji Polski lubował się w „rozdawaniu” paszportów. Na szczęście dla Stanów Zjednoczonych pominął Chrisa Wondolowskiego. Napastnik powołany na mistrzostwa przez Juergena Klinsmanna na turniej w Brazylii w 2010 roku wyrażał chęć gry w kadrze „Franza”. Niewzruszony trener polskiej kadry wolał stawiać na innych. Chris nie ma czego żałować – chociażby dlatego, że uczestniczył w dzisiejszym meczu przeciwko Portugalii (2:2). Innym zawodnikiem, którego Smudzie nie udało się „dotknąć”, jest Laurent Koscielny. Podpora defensywy Francji posiada polskie korzenie, ale nigdy nie był zainteresowany grą w naszej kadrze. Jak widać – Wondolowski i Koscielny źle na tym nie wyszli.










