Polska stawała dzisiaj naprzeciwko jednego ze swoich największych rywali – reprezentacji Anglii. Mecz ten należał do kategorii tych spotkań, które każdy, nawet niedzielny kibic piłki, musi obejrzeć. To nie podlega dyskusji. Smaczku przed tym starciem dodawał fakt, że był to dotychczas najpoważniejszy sprawdzian, jaki musiał zaliczyć nowy selekcjoner Paulo Sousa.
Mecz nie miał być w żaden sposób wyznacznikiem przyszłości Paulo Sousy. Na ocenę jego pracy jeszcze zdecydowanie za wcześnie, ponieważ biorąc pod uwagę dzisiejsze starcie, był to zaledwie trzeci mecz Portugalczyka w roli trenera naszej reprezentacji.
Polska podchodziła do tego meczu po remisie z reprezentacją Węgier 3:3 oraz zwycięstwie nad Andorą 3:0. W obu spotkaniach były aspekty, które mogły się podobać, i wszyscy wokół myśleli, że będą miały one mniejsze lub większe przełożenie na mecz z Anglikami.
Anglikami, którzy w tym roku jeszcze nie pokazali pełni swojej siły. Podopieczni Garetha Southgate’a nie mieli bowiem wystarczająco silnych rywali. Owszem, wygrali dwa wcześniejsze spotkania, ale ich przeciwnikami były reprezentacje San Marino i Albanii. Prawdziwym egzaminem dla zespołu „Trzech Lwów” miało być właśnie starcie z Polakami.
Jechaliśmy jak „na ścięcie”
Od naszej reprezentacji oczekiwało się sporo, zresztą jak zawsze. Mimo klasy rywala kibice myśleli, że na Wembley nie pozostajemy bez szans. Jednak cały obraz patrzenia na to starcie zmienił się wraz z podaniem przez media pewnych wiadomości… Ze składu wypadł Robert Lewandowski. Chyba nie trzeba tłumaczyć, ile dla naszej reprezentacji znaczy jej kapitan, najlepszy piłkarz świata.
Głośno było też o pozytywnych wynikach testów na obecność COVID-19 zarówno w sztabie, jak i wśród samych piłkarzy reprezentacji Polski. Kamil Piątkowski oraz Grzegorz Krychowiak uzyskali pozytywne wyniki. Wiązało się to ze sporą ilością spekulacji, kto zagra w miejsce Krychowiaka, ponieważ to właśnie jego brak o wiele bardziej zmartwił kibiców. Jednak pomocnik koniec końców zagrał w meczu z Anglikami. Mimo to można było odczuć, że nie mamy większych szans w tym spotkaniu.











