Mecz Polska – Belgia był spektaklem, który elektryzował Polsat Plus Arenę w Gdańsku. Piłkarki Niny Patalon podchodziły do rewanżu w pierwszym etapie baraży do mistrzostw świata kobiet 2027 w Brazylii z deficytem. Elisabet Gunnarsdottir cieszyła się z jednobramkowej wygranej swoich zawodniczek. Jednak rewanż okazał się prawdziwym widowiskiem. „Biało-czerwone” grają dalej w barażach po wygranej w rzutach karnych 4:3.
Personalia
Polska wybiegła na rewanż z dwoma zmianami w składzie. Selekcjonerka Nina Patalon wystawiła od pierwszej minuty Patrycję Sarapatę i Weronikę Zawistowską. Piłkarka Czarnych Sosnowiec dostała więcej czasu na murawie niż koleżanka z FC Köln, lecz obie pokazały się w pierwszym starciu. Na ławce rezerwowych zasiadły Natalia Padilla-Bidas i Martyna Wiankowska.
Na oficjalnych stronach ujrzeliśmy ustawienie reprezentacji Polski w formacji 1-4-3-3. Milena Kokosz została przesunięta z linii środkowej na pozycję lewej obrończyni. Weronika Zawistowska uzupełniła przednią linię obok Pauliny Tomasiak i Ewy Pajor. Ewelina Kamczyk i Weronika Achcińska miały zadbać o środkową strefę boiska. Duet Paulina Dudek – Oliwia Woś pozostał bez zmian i miał chronić bramkę, aby Kinga Seweryn przeżyła ten mecz jak najspokojniej.
Nasze przeciwniczki nie dokonały żadnej roszady w porównaniu z potyczką z Heverlee. W składzie pozostała Tessa Wullaert, która asystowała przy najważniejszym momencie pierwszego spotkania. Strzelczyni Elena Dhont również utrzymała miejsce. Zwycięski skład został nietknięty.
Bez taryfy ulgowej
Spotkanie Polska – Belgia trzymało w napięciu od pierwszych minut. Wyczuwaliśmy, że obie reprezentacje mają plan na ten mecz i pragną go zrealizować. Przyjezdne posiadały piłkę i nękały nasze panie atakami w bocznych sektorach placu gry. Natomiast „biało-czerwone” szukały kontr. Patrycja Sarapata była ustawiona blisko Ewy Pajor, a my poruszaliśmy się w formacji 1-4-4-2.
Pierwsza odsłona zakończyła się dla nas pomyślnie i pełni nadziei schodziliśmy na przerwę. Paulina Tomasiak zeszła na swoją lewą stopę i oddała celne uderzenie. Kinga Seweryn uratowała nas kapitalną paradą na linii bramkowej po główce belgijskiej piłkarki. Mecz, który był otwarty, doczekał się swojej wielkiej chwili. Ewa Pajor podniosła zgromadzonych kibiców z krzesełek, ponieważ zamieniliśmy rzut rożny na gola. Doprowadziliśmy do wyrównania w dwumeczu i wszystko zaczęło się od nowa.
Cios za cios
Mecz Polska – Belgia wznowił się w drugiej połowie w najgorszy możliwy sposób dla naszej reprezentacji. Dośrodkowanie z rzutu wolnego z bardzo dalekiej odległości rozmontowało naszą obronę, a Amy Littel doprowadziła do stanu 1:1. Znów Belgia była o krok bliżej awansu.
Jednak sytuacja z 51. minuty nie załamała naszych piłkarek, które nie opadły mentalnie. „Biało-czerwone” chciały zrealizować swój plan i wyszarpać upragniony awans. Ewelina Kamczyk posłała pocisk, który trafił do siatki. Jednak sędziowie dopatrzyli się pozycji spalonej, która uniemożliwiła interwencję bramkarce reprezentacji Belgii.
Polki były konsekwentne i nacierały na rywalki. Czuliśmy, że zawodniczki są w stanie po raz drugi wyrównać stan dwumeczu. Paulina Tomasiak powtórzyła swój strzał z pierwszej połowy, ale skutek był inny. Próba z 67. minuty znalazła miejsce przy bliższym słupku i wyszliśmy na 2:1. To był moment, w którym uwierzyliśmy ponownie. Dwumecz znów wrócił do punktu wyjścia, a podopieczne Niny Patalon nie gasły. Nasza selekcjonerka dokonała jednej zmiany w ciągu 90 minut, jakby nie chcąc zakłócić mocy, jaką emanowały nasze panie.
Mecz toczył się pod naszą kontrolą. Świetnie grała na wyprzedzenie Paulina Dudek, która czytała wydarzenia na murawie. Nasze przeciwniczki nie potrafiły zbliżyć się do naszego pola karnego. Batalia Polska – Belgia potrzebowała dodatkowego czasu, aby wyłonić triumfatora pierwszej fazy baraży.
Kino absolutne
Mecz Polska – Belgia toczył się w rytmie, po którym obie ekipy żałowałyby odpadnięcia. Stan emocjonalny płatał figle kibicom obu reprezentacji. Niestety, to polscy fani otrzymali kolejny cios, bo po raz kolejny zaskoczył nas stały fragment gry. Bezpośrednie dośrodkowanie trafiło idealnie do Jarne Teulings i w 105. minucie zapanował zawód na Polsat Plus Arenie. Wydarzył się najgorszy możliwy scenariusz, ponieważ musieliśmy gonić po raz trzeci. Pozostała druga połowa dogrywki, aby nakręcić kolejny akt tego spektaklu.
Jednak postawa „biało-czerwonych” jest nie do opisania. Waleczność, determinacja i wiara zostały nagrodzone w 116. minucie. Ewa Pajor pokonała po raz drugi wtorkowego wieczoru Lowiese Seynhaeve. Kapitan reprezentacji Polski wykorzystała podanie Eweliny Kamczyk i podnieśliśmy się po raz trzeci w tym dwumeczu.
Jednak to nie był ostatni emocjonalny moment w dogrywce, ponieważ w 121. minucie brakowało centymetrów, abyśmy strzelili gola. Niestety, zablokowany strzał Natalii Padilli-Bidas nie przekroczył linii bramkowej. Sędzia zarządziła konkurs rzutów karnych.
Huśtawka nastrojów
Konkurs rzutów karnych był idealnym podsumowaniem dwóch spotkań pomiędzy Polską a Belgią. Pierwsza seria zakończyła się wykorzystanymi jedenastkami, ale Kinga Seweryn wyczuła kierunek strzału. Druga seria stanęła pod hasłem obron bramkarek. Ewa Pajor i Jarne Teulings nie umieściły piłki w siatce. Piłkarki, które zdobyły gole w Gdańsku, nie dorzuciły trafienia w decydującym momencie.
Trzecia seria była pokazem siły Kingi Seweryn, która rzuciła się po raz drugi w swoją lewą stronę. Ten manewr okazał się fantastycznym rozwiązaniem, ponieważ obejrzeliśmy drugą paradę naszej bramkarki. Ewelina Kamczyk wykorzystała karnego i prowadziliśmy po raz pierwszy w tej rywalizacji. Jak się okazało, już nie oddaliśmy tego prowadzenia. Natalia Padilla-Bidas spuentowała ten horror spokojnym rzutem karnym i po pięciu seriach świętowaliśmy awans.
Sukces całej drużyny
Po dwumeczu Polska – Belgia możemy powiedzieć, że zwyciężyła drużyna. Były chwile trudne, które zamieniły się w łzy radości. Tak reagowały nasze panie, ciesząc się z tej wygranej. Nina Patalon mogłaby zamknąć swoją konferencję prasową w jednym zdaniu, mówiąc, że ten mecz był od początku grany na emocjach. Emocje, które jeszcze z nas schodzą, pozostaną z nami na bardzo długo.
Ewa Pajor była załamana po nietrafionym drugim rzucie karnym w tym dwumeczu. Po chwili znów złapała oddech, gdy Kinga Seweryn dała kolejny impuls swoim koleżankom. Natalia Padilla-Bidas opanowała swój organizm i zamknęła tę rywalizację, a parę minut wcześniej miała piłkę meczową.
Marta Nawrocka – pierwsza dama RP – pogratulowała na płycie Polsat Plus Areny tego osiągnięcia. Ogromna radość towarzyszyła naszym reprezentantkom, które zostawiły kawał serca na murawie. Wysiłek nie poszedł na marne, a to, co najlepsze, dopiero przed nami. Czekamy na decydujące starcie o przyszłoroczne mistrzostwa świata w Brazylii z reprezentacją Irlandii. Ten dwumecz odbędzie się na przełomie listopada i grudnia.











