W drugim niedzielnym meczu 8. kolejki T-Mobile Ekstraklasy Polonia Warszawa pokonała Ruch Chorzów 2:1. Wynik pojedynku został ustalony jeszcze w pierwszej, bardzo efektownej połowie.
Pierwsze minuty tego meczu nie rozpieszczały zgromadzonych na stadionie kibiców. Obie drużyny próbowały długich piłek, ale obrońcy nie dali się zaskoczyć. Pierwsza godna odnotowania sytuacja została przeprowadzona w 8. minucie. Z prawej strony pola karnego płasko zagrał Dwaliszwili, piłka minęła bramkarza, odbiła się od nóg jednego z obrońców i wpadła pod nogi Brzyskiego. Skrzydłowy Polonii momentalnie oddał strzał, ale fenomenalną interwencją popisał się Pesković, ratując swoją drużynę od utraty bramki.

Co się nie powiodło polonistom, dwie minuty później udało się piłkarzom „Niebieskich”. Z lewej strony płasko w pole karne zagrywał Panka, piłkę lekko trącił Arkadiusz Piech, co wystarczyło, aby futbolówka wtoczyła się do bramki Pawełka. Niestety, zdobycie bramki Piech przypłacił kontuzją, która uniemożliwiła mu dokończenie meczu. W jego miejsce wszedł Andrzej Niedzielan.
W 16. minucie po zagraniu Sultesa w dobrej sytuacji znalazł się Marcin Kikut, ale nie zdołał pokonać bramkarza Polonii. Trzy minuty później było już 1:1. W sytuacji sam na sam znalazł się Gruzin Dwaliszwili i mocnym strzałem lewą nogą pokonał Peskovicia. Co ciekawe, asystę przy tym golu zanotował Mariusz Pawełek. Duży błąd w tej sytuacji popełnili stoperzy Ruchu, którzy pozwolili, aby futbolówka przeszła ponad ich głowami. 24. minucie Polonia miała znakomitą okazję do wyjścia na prowadzenie. Piłka po akcji Wszołka znalazła się na siódmym metrze, dopadł do niej Cotra i huknął bez namysłu. Futbolówka przeleciała jednak tuż obok lewego słupka bramki.
W tym spotkaniu obrona chorzowskiego Ruchu zdecydowanie nie była monolitem. W dobrej formie był za to świeżo upieczony reprezentant Polski, Paweł Wszołek. W 33. minucie młody skrzydłowy Polonii uprzedził Stawarczyka i popędził lewym skrzydłem. Zagrał wzdłuż linii końcowej, ale piłkę na rzut rożny zdołał wybić Szyndrowski. Trzy minuty później doskonałą szansę mieli goście. Maciej Jankowski zamykał strzałem głową dośrodkowanie z lewej strony, ale piłka przeleciała obok słupka.
A po kolejnej akcji było już 2:1 dla Polonii. W zamieszaniu w polu karnym Ruchu najprzytomniej zachował się Tomasz Brzyski i mocnym strzałem w długi róg wyprowadził gospodarzy na jednobramkowe prowadzenie. Pesković nawet nie próbował interweniować. W samej końcówce pierwszej połowy strzał na bramkę oddał jeszcze Niedzielan, ale mimo pewnych problemów z opanowanie piłki Pawełek zdołał chwycić futbolówkę w dłonie. Zaraz po tej akcji sędzia Gil zakończył pierwszą, bardzo emocjonującą połowę.












