Puchar Polski był świadkiem bardzo ciekawej rywalizacji pierwszoligowców, Polonia Warszawa podjęła bowiem u siebie aktualnego triumfatora tych rozgrywek, jakim jest Wisła Kraków. Były gole, dramaturgia, karne – było wszystko. Gospodarze byli już w piekle, ale dzięki dubletowi Durmusa i bramce Poczobuta powędrowali do nieba, za jakie należy w tym momencie rozumieć ćwierćfinał krajowego pucharu.
Polonia w ostatnim czasie była w całkiem niezłej dyspozycji, a przynajmniej nie tak koszmarnej jak na początku sezonu, o czym wspominał z nami w rozmowie Michał Grudniewski. No ale rywalem był nie byle kto – Wisła Kraków, aktualny obrońca Pucharu Polski. Zapowiadał się pasjonujący bój w stolicy Polski. Choć zaczęło się od małego zgrzytu związanego z zachowaniem pewnej części kibiców obu zespołów przy okazji minuty ciszy dla Jana Furtoka, a zwłaszcza Lucjana Brychczego, to koniec końców ujrzeliśmy prawdziwe show.
Wisła nie rzuca wszystkiego na Puchar? Patrząc na wyjściowy skład, chyba tak
Obrońcy tytułu, mając zeszłoroczne doświadczenie, chyba nie chcieli stawiać wszystkiego na jedną kartę. W porównaniu z ich ostatnim ligowym meczem z ŁKS-em Łódź na mecz pucharowy dokonali aż dziewięciu zmian. Na ławce pozostały takie strzelby jak Angel Rodado i Łukasz Zwoliński. Dlatego jako napastnik musiał zagrać Duarte, co krakowscy kibice raczej odebrali z mieszanymi uczuciami.
Duarte nie jest „dziewiątką”? A skończył akcję jak klasowy snajper
Liczne roszady nie przeszkodziły krakusom w dobrym rozpoczęciu spotkania. Już w 6. minucie z prawej strony piłkę otrzymał właśnie Frederico Duarte. Hiszpan kapitalnie zmylił przyjęciem kierunkowym obronę gospodarzy i pokonał Mateusza Kuchtę. Jak na gościa, który nie jest „dziewiątką”, skończył akcję lepiej niż wielu formalnych napastników.
Goście, choć pozwolili sobie na spore roszady składowe, byli początkowo stroną dominującą. Mocno pressowali, wykorzystywali błędy w rozegraniu Polonii, czym napędzali kolejne akcje. Bliski szczęścia był także Kacper Duda, kolejny rezerwowy, ale jego strzał wybronił Mateusz Kuchta.
Puchar Polski: Cziczkan ratownik, nieskuteczna Polonia Warszawa
Z upływem minut do głosu zaczęli dochodzić gospodarze. „Czarne Koszule” były o włos od wyrównania w 27. minucie. Cziczkan wypluł piłkę przed siebie, przez co szansę na gola miał Ilkay Durmus, ale najpierw zrehabilitował się golkiper gospodarzy, a przy dobitce Niemiec z tureckimi korzeniami nie trafił w bramkę.










