Polonia Bytom po raz drugi z rzędu grając w osłabieniu, podwyższyła prowadzenie i wygrała mecz. – Jesteśmy bardzo dobrze przygotowani pod względem taktycznym. W tygodniu trenowaliśmy tę grę w dziesięciu, co okazało się skuteczne. Nie tyle, że nie chcieliśmy gola stracić, a dążyliśmy do strzelenia kolejnego – mówi w rozmowie z nami Kamil Wojtyra.
Bytomianie bardzo dobrze zarządzali grą w osłabieniu, podobnie jak w Jastrzębiu, gdzie po wyrzuceniu Lucjana Zielińskiego z boiska, dołożyli trzy trafienia (przy tym, tracąc też dwie bramki). Z Resovią aż takiego pokazu siły nie było, ale Wojtyra zdołał strzelić na 3:1 i ustalić wynik spotkania.
– Wynika to z nastawienia zespołu do tego, jak chcemy wyglądać pod kątem naszego DNA, intensywności, wysokiego pressingu w każdym momencie. Z treningu, bo trenujemy też grę w osłabieniu, zmiany na pozycjach, rotacje. Mamy rozpisane zmiany, kiedy dostaniemy czerwoną kartkę. To, kto nam przejdzie w linii pomocy na taką skrajną „dziesiątkę”, skrajną „ósemkę” do wypychania, żebyśmy nie byli tylko w obronie niskiej, bo to proszenie się o gola.
No i z kultury gry, którą chcemy narzucać i w tych momentach staramy się utrzymać piłkę, mamy na to pomysł. Odrabiamy lekcję z tamtego sezonu – zapewniał na konferencji trener Tomczyk.
Stworzył piłkarskiego potwora
Odkąd 35-latek sprawuję funkcję pierwszego trenera Polonii, ta siedem razy schodziła z boiska pokonana (zaledwie trzy razy w tym roku). Łukasz Tomczyk wyciągnął klub ze strefy spadkowej i wprowadził do baraży o awans. Tam poległ, ale Polonia z miejsca stała się głównym faworytem kolejnych rozgrywek.
Zespół z Bytomia strzela bardzo dużo goli (w zeszłym sezonie najwięcej w 2. lidze, teraz natomiast aż dwanaście bramek w trzech ostatnich meczach). Poprawił się też w obronie – w trwającej kampanii ma już trzy czyste konta (w całej poprzedniej miał siedem).










