Taki tytuł na swojej okładce, prezentującej Krychowiaka w zbroi Iron Mana, zamieścił dziennik „Estadio Deportivo”. Nawiązano w ten sposób do szybkiego powrotu „człowieka ze stali”, jak nazywano go w artykule, do składu Sevilli po pęknięciu żeber. Oprócz niego na europejskie boiska w miniony weekend wybiegło 11 piłkarzy powołanych na mecze z Niemcami i Gibraltarem.
Już dziesięć dni po pęknięciu żeber Grzegorz Krychowiak powrócił na boisko. W spotkaniu inaugurującym sezon Primera Divsion jego Sevilla mierzyła się z Malagą. Swój 50. mecz w barwach klubu z Andaluzji Polak rozegrał jako obrońca. Nie przeszkodziło mu to jednak w stworzeniu zagrożenia pod bramką rywali – w pierwszej połowie piłka po uderzeniu głową przez Krychowiaka przeleciała nad poprzeczką. Po zmianie stron z narożnika pola karnego zagrał do Jose Antonio Reyesa, który uderzył obok bramki. Ostatecznie spotkanie zakończyło się wynikiem 0:0.
Spotkanie Bayernu z Hoffenheim Robert Lewandowski rozpoczął na ławce rezerwowych. Na placu gry pojawił się dopiero w 67. minucie gry, zmieniając Philipa Lahma. O ile nie udało mu się wykorzystać świetnej okazji do strzelenia gola w 88. minucie, o tyle dwie minuty później nie miał już problemu ze skierowaniem piłki do bramki, zapewniając monachijczykom zwycięstwo 2:1. Zwycięstwo tym cenniejsze, że Bayern od 73. minuty grał w dziesiątkę, po tym jak Jerome Boateng otrzymał drugą żółtą kartkę, a w konsekwencji czerwoną za zagranie ręką w polu karnym („jedenastki” nie wykorzystał Eugen Polanski).
W miniony weekend rozgrywki wznowiła również Serie A. Tym sposobem debiutu w lidze włoskiej doczekał się Wojciech Szczęsny. Jego AS Roma tylko zremisowała z Hellas Werona, ale Polak popisał się kilkoma fantastycznymi interwencjami. W 61. minucie przy uderzeniu Bosko Jankovicia był jednak bez szans. Za swój występ Szczęsny zebrał świetne noty we włoskich mediach, a wortal Romanews.eu wybrał go nawet na piłkarza meczu.
https://www.youtube.com/watch?v=v4O_SVEJdRU
Kolejne trafienie zaliczył Arkadiusz Milik. Polski napastnik gola zdobył w 48. minucie meczu strzałem lewą nogą zza pola karnego. Polak miał również udział przy drugiej bramce – na trzy minuty przed końcem regulaminowego czasu gry piłkę zagrywaną do Milika wepchnął do własnej bramki obrońca NEC Rena Van Eijden. Warto podkreślić, że to już czwarta bramka byłego gracza Górnika Zabrze w szóstym spotkaniu tego sezonu.










