– Nie chodzi o to, żeby kogoś zastępować. Musimy wykorzystywać nasze sytuacje, narzędzia, piłkarzy oraz formacje, którymi dysponujemy. W dłuższej perspektywie poczynimy duże kroki. Co się wydarzy do końca stycznia? Nie wiem – odpowiedział Jürgen Klopp pytany o brak aktywności transferowej Liverpoolu pod koniec zimowego okna.
W zimowe okno transferowe Liverpool wszedł z przytupem. Już pod koniec grudnia klub z Anfield Road ogłosił oficjalnie, iż z początkiem roku nowym graczem „The Reds” zostanie Virgil van Dijk. Pozyskanie Holendra, a dokładniej kwota, jaką Liverpool zapłacił władzom Southampton – 75 milionów funtów, wzbudziła liczne kontrowersje. Sama transakcja zyskała natomiast ogromny rozgłos.
Liczne komentarze w brytyjskich mediach wskazywały, iż transfer van Dijka to znak, że amerykańcy właściciele nie kupili klubu dla zysków, lecz dla wygrywania trofeów. Złote czasy dla „The Reds” miały nadejść już za moment. Klocki w układance Kloppa zaczęły układać się w całość.
Wszystko jednak posypało się parę dni później. Temat transferu Philippe Coutinho do Barcelony powrócił niczym bumerang. Brazylijczyk koniecznie chciał opuścić Liverpool już w styczniu, pomimo że w przypadku dokonania transakcji jako zawodnik „Blaugrany” nie mógłby już grać w obecnej edycji Ligi Mistrzów. Transfer stał się faktem kilkadziesiąt godzin później. Liverpool zainkasował 142 miliony funtów (łącznie ze zmiennymi), a brytyjskie media obiegła fala spekulacji dotyczących następcy Brazylijczyka.
Mianem głównych faworytów do objęcia schedy po filigranowym pomocniku namaszczeni zostali Riyad Mahrez oraz Thomas Lemar. Pomimo licznych doniesień i spekulacji Liverpool nie zdecydował się na złożenie oficjalnej oferty za któregokolwiek z wymienionych graczy. Przedstawiciele „The Reds” podjęli natomiast kroki mające na celu wcześniejsze sprowadzenie do klubu Naby’ego Keity (Gwinejczyk graczem Liverpoolu ma zostać 1 lipca). Władze 18-krotnego mistrza Anglii nie zgodziły się dopłacić około 20 milionów funtów, a takiej kwoty za przyspieszenie transakcji miał żądać RB Lipsk. Fiasko rozmów spowodowało, iż Keita pozostanie zawodnikiem „Die Bullen” do końca obecnego sezonu. Nieudane rozmowy z RB Lipsk wcale nie sprawiły, iż „the Reds” zintensyfikowali wysiłki mające na celu znalezienie następcy Coutinho. Wręcz przeciwnie.
– Nie chodzi o to, żeby kogoś zastępować. Musimy wykorzystywać nasze sytuacje, narzędzia, piłkarzy oraz formacje, którymi dysponujemy. W dłuższej perspektywie poczynimy duże kroki. Co się wydarzy do końca stycznia? Nie wiem – odpowiedział Jürgen Klopp pytany o brak aktywności transferowej Liverpoolu pod koniec zimowego okna.
Jak się okazało, wydarzyło się niewiele. Liverpool oprócz van Dijka nie pozyskał już nikogo. Trzeba jednak wspomnieć, iż ostatniego dnia okna przedstawiciele „The Reds” rozpoczęli rozmowy z Hoffenheim w sprawie transferu Kerema Demirbaya. Transakcja nie doszła jednak do skutku. Brak pozyskania następcy Coutinho wywołał falę irytacji wśród fanów klubu z Anfield Road. W obliczu znacznych wzmocnień, których dokonali rywale w walce o miejsce w czołowej czwórce, kadra Liverpoolu wygląda ubogo. Co więcej, liczne wypożyczenia graczy do innych klubów (Sturridge, Grujić, Wilson, Ejaria) jeszcze bardziej uszczupliły pole manewru Kloppowi.











