Ekstraklasa nie zwalnia tempa, mało tego, w najbliższym czasie natłok spotkań lekko się zagęści. W końcówce sezonu szalenie ważnym aspektem może okazać się „objętość” i jakość ławek rezerwowych. Wiadomo bowiem, że w każdym klubie będą kartki, kontuzje, wypadki losowe. Pytanie brzmi więc, kto jest najlepiej przygotowany na wszystkie dziesięć egipskich plag?Wyobraźmy sobie, że każda drużyna ekstraklasy w tym samym momencie, z różnych powodów, traci podstawową jedenastkę do końca sezonu (to ważne w kontekście wielokrotnie zadanego poniżej pytania „o co walczą?”). Sytuacja poszczególnych zespołów wyglądałaby następująco:
8) Jagiellonia Białystok
Trener Probierz korzysta na momentami karkołomnym ogrywaniu młodzieży. Taki Przemysław Mystkowski czy Karol Świderski rocznikowo są młodsi od kilku piłkarzy, którzy znaleźli się w innych jedenastkach, ale nikt nie ma raczej wątpliwości, że w ekstraklasie bardzo dobrze sobie radzą. Solidnie wygląda defensywa, a między słupkami stoi chyba najlepszy rezerwowy bramkarz w naszej lidze. Skrzydłowi zaliczyli ostatnio spory zjazd, wciąż jednak mają potencjał na bycie czołowymi graczami naszej ligi.
O co walczą?
Gdyby w porę odpalili z formą, biliby się o puchary.
7) Ruch Chorzów
Mieszanka młodości, rekonwalescencji i przeciętności. Z jednej strony personalnie ta kadra nie miałaby czym straszyć, z drugiej nie możemy zapominać, kto trenuje chorzowian. Zasadniczo na początku sezonu mówiono, że z takim składem nawet Waldemar Fornalik nie utrzyma „Niebieskich” w lidze, tymczasem na pięć kolejek przed podziałem na grupy wiele wskazuje na to, że Ruch znajdzie się w górnej ósemce. Największą gwiazdą rezerwowej jedenastki jest Michał Helik, który powoli wraca do świata żywych.
O co walczą?
Biorąc pod uwagę wszystkie czynniki, taka jedenastka spokojnie utrzymałaby się w lidze.
6) Zagłębie Lubin
Eksperymentalna defensywa oraz bardzo silny środek pola i atak. Tak w skrócie można opisać drugi garnitur Zagłębia. Podopieczni Piotra Stokowca w takim ustawieniu byliby ekipą panującą nad wydarzeniami w centrum boiska, do tego często uruchamialiby bardzo szybkich skrzydłowych. Za zdobywanie goli odpowiadałby jeden z najbardziej doświadczonych napastników w lidze, można więc przypuszczać, że „Miedziowi” w „rezerwowej lidze” staliby się co najmniej taką samą rewelacją, jak obecnie w ekstraklasie.
O co walczą?
Gdyby nie defensywa, z pewnością biliby się o puchary, a tak pozostaje górna połowa tabali.
5) Lech Poznań
Jak na rezerwowy skład bardzo dużo tutaj doświadczonych piłkarzy. Kotorowski, Dudka, Ceesay, Volkov czy Wilusz to ograni na arenie międzynarodowej zawodnicy, których doświadczenie jest zasadniczo bezcenne. W każdej formacji (oprócz bramkarza) znajduje się młodzieżowiec wnoszący do gry zespołu nieco fantazji. Gdyby nie braki w ataku, Lech w takim składzie pewnie walczyłby o mistrzostwo Polski.











