Piłkarski sezon w Rosji powoli zmierza ku końcowi. W sobotę i w niedzielę zostanie rozegrana już 22. seria spotkań. W najbliższej kolejce emocji zabraknąć nie powinno. Kibiców elektryzują zwłaszcza potyczki czempionów – aktualnego z byłym – oraz wicemistrza z liderem Premier Ligi.
Zdecydowanie najciekawiej powinno być na Łużnikach. Na arenie tegorocznego finału Champions League dojdzie do konfrontacji trzykrotnie w ostatnich latach drugiego Spartaka z pewnie zmierzającym po tytuł najlepszej drużyny największego kraju świata Rubinem. Zdecydowanym faworytem tego starcia są zawodnicy prowadzeni przez Kurbana Bierdyjewa. „Miaso” ostatnio są w gorzej dyspozycji. Poza zwycięstwem nad imiennikiem z Nalczika nie wygrali od drugiego sierpnia, podczas gdy ich przeciwnicy w glorii triumfatorów opuszczali boisko w pięciu ostatnich meczach, odprawiając z kwitkiem swoich najgroźniejszych rywali w walce o pierwsze miejsce w lidze – Amkara i Dynamo. Jednak zawodnicy Michaela Laudrupa wcale nie są bez szans. Za „Czerwono-białymi” zdecydowanie przemawia statystyka. Z ostatnich jedenastu potyczek między tymi teamami Spartak wygrał pięciokrotnie. Lider Premier Ligi ostatni raz wygrał tu w 2003 roku, kiedy debiutował w Premier Lidze. Będzie to ponadto pojedynek najskuteczniejszego ataku z najszczelniejszą obroną. W obecnym sezonie piłkarze Spartaka strzelili 36 bramek. Ich przeciwnicy niewiele mniej, bo 31, ale ich bramkarze – Siergiejowie Ryżikow i Kozko – kapitulowali w sumie zaledwie 15 razy. Oba teamy są bardzo zmotywowane do dobrej gry. Aktualni wicemistrzowie liczą na to, że uda im się skończyć rozgrywki na miejscu uprawniającym do gry w przyszłorocznej edycji Champions League. Prowadzący w tabeli bardzo liczą, że na pięćdziesięciolecie klubu uda im się zdobyć historyczne zwycięstwo oraz zrewanżować się za przegraną 0:3 na Stadionie Centralnym w Kazaniu.
Nie mniej ciekawie powinno być w Sankt Petersburgu, gdzie będzie miała miejsce potyczka aktualnych zdobywców Pucharu UEFA z triumfatorami tych rozgrywek z 2005 roku. Bukmacherzy większe szanse na zwycięstwo dają ekipie CSKA. Team z Moskwy po raz ostatni przegrał prawie dwa miesiące temu, a jego bramkarz, Igor Akinfiejew, nie dał się pokonać w siedmiu kolejnych starciach. „Wojskowi” przestali tracić głupie punkty w przeciwieństwie do zenitu, który na stadionie Pietrowskim uległ… Szinnikowi aż 1:3. Poza tym wydaje się, że niedzielni goście będą mieli więcej motywacji do dobrej gry. Zawodnicy Walerego Gazzajewa walczą o wicemistrzostwo, dające prawo startu w eliminacjach Ligi Mistrzów. Petersburczycy mają już tylko matematyczne szanse na obronę tytułu i biją się właściwie tylko o zachowanie twarzy. Ich trener, Dick Advocaat, prawdopodobnie poświęci ten sezon ligowy i skoncentruje się na grze w Europie. A ma o czym myśleć, bo porażka z Juventusem skomplikowała sytuację jego drużyny.
Emocji nie powinno także zabraknąć w Permie, gdzie nadal liczący się w wyścigu po puchary Amkar zmierzy się z tracącą do niego zaledwie dwa punkty Krylją. W Samarze gospodarze wygrali 2:0. Permianie liczą na udany rewanż i utrzymanie się na trzeciej lokacie, dającej im historyczny sukces w czternastoletniej historii klubu. Podopieczni Leonida Słuckiego mają ogromną chrapkę na zwycięstwo i wyprzedzenie swoich najbliższych rywali. Samą są spragnieni rywalizacji międzynarodowej, w której ostatni raz uczestniczyli w sezonie 2004/2005, kiedy szybko pożegnali się z eliminacjami Pucharu UEFA.










