W spotkaniu 29. kolejki I ligi Górnik Łęczna zremisował z Górnikiem Zabrze 1:1. Obie bramki strzelali zabrzanie, najpierw Grzegorz Bonin, później samobójcze trafienie zaliczył Adam Danch.

Mecz mógł potoczyć się zupełnie inaczej, gdyby nie czerwona kartka dla Dawida Gajewskiego. Młody pomocnik Górnika Zabrze w ciągu kilkunastu sekund zobaczył dwie żółte kartki i został wyrzucony z boiska. Wcześniej szansę na zdobycie bramki miał Grzegorz Bonin, lecz fatalnie się zachował, pudłując w sytuacji jeden na jednego z Jakubem Wierzchowskim. Łęcznianie, grając w przewadze, stworzyli wiele dogodnych sytuacji, lecz nie znaleźli sposobu na pokonanie Sebastiana Nowaka.
– Gdybym wykorzystał moją drugą sytuację byłoby 2:0 i byłoby po meczu, a tak wpadła bramka dla zespołu z Łęcznej i musieliśmy zaczynać od początku. Czerwona kartka Dawida Gajewskiego mocno pokrzyżowała nam szyki i od tego momentu musieliśmy się bronić. Biorąc pod uwagę okoliczności z drugiej połowy sądzę, że wynik remisowy jest do przyjęcia. Jechaliśmy do Łęcznej po trzy punkty, ale jeden także będzie się liczył w ostatecznym rozrachunku. – powiedział po meczu strzelec bramki Grzegorz Bonin.
Górnik Zabrze nie wykorzystał potknięcia bezpośrednich rywali do awansu. W następnej kolejce zabrzanie zmierzą się na wyjeździe z Pogonią Szczecin, która również ma apetyt na Ekstraklasę.