Napoli wraz z Cagliari zapewniło grad bramek w jednym z dwóch pierwszych meczów 27. kolejki Serie A i dzięki wygranej drużyna z Neapolu awansowała na czwartą lokatę w tabeli. Inter z kolei, po bardzo mizernym widowisku, rzutem na taśmę wygarnął zwycięstwo w Weronie.
Napoli – Cagliari 6:3
W Neapolu rozrywane było spotkanie drużyn, które trzech punktów potrzebowały do zupełnie innego typu zaspokojenia. Gospodarze dzięki wygranej mogli już ostatecznie dogonić Udinese, a więc i w końcu dotrzeć do czwartego miejsca, przynajmniej do momentu, gdy swojego meczu nie rozegrała ekipa z Udine. Cagliari z kolei walczyło o punkty gwarantujące kolejną ucieczkę znad strefy spadkowej.

„Azzurri” od pierwszych minut próbowali narzucić swój własny styl. W 10. minucie ich przewagę zaznaczył Hamsik, który popisał się fantastyczną akcją zakończoną niezwykle precyzyjnym strzałem, który po odbiciu od słupka znalazł się w bramce Agazziego. Już po kilku minutach dążące do podwyższenia wyniku Napoli dostało swoje i świetna główka Cannavaro wyprowadziła gospodarzy na dwubramkowe prowadzenie. W późniejszych fragmentach gry dzielił i rządził już tylko zespołu z Neapolu, a potwierdzeniem może być trzecia z kolei bramka, choć dość szczęśliwie zdobyta, bo samobójcza Astoriego. Rozluźnienie gospodarzy na koniec pierwszej połowy doskonale wykorzystała ekipa „Rossoblu”, zdobywając bramkę po dośrodkowaniu z rzutu wolnego i główce Larriveya. Bramka na 3:1 wyraźnie rozochociła gości, którzy idąc za ciosem, stwarzali sobie kolejne wyborne sytuacje, ale świetnie tego dnia spisywał się w bramce Napoli De Sanctis, przez co do końca połowy wynik nie uległ zmianie.
Cagliari jeszcze na początku drugiej połowy wierzyło w choć jeden punkt, ale wszystkie nadzieje rozwiał w 56. minucie Lavezzi, który pewnie wykorzystał rzut karny. Po kilkunastominutowym uspokojeniu gry na 20 minut przed końcem znów koncertowo zagrali „Azzurri”. Fenomenalną akcję z 70. minuty pięknie wykończył Gargano. Na 15 minut przed końcem niemal identyczną akcję bramkową z pierwszej połowy przeprowadziło Cagliari, kolejną bramkę z główki zaliczył Larrivey. Na zakończenie spektaklu pięknie pokłonił się swym kibicom Maggio zaraz po tym, jak cudownie wykończył akcję strzałem w długi róg w 84. minucie. Jak się okazało, nie był to ostatni gol w tym jakże bogatym w bramki spotkaniu. W ostatniej minucie meczu hat-tricka skompletował Larrivey po strzale z… główki.
Świetne widowisko sprezentowali dziś kibicom zgromadzonym na stadionie zawodnicy obu ekip. Dziewięć bramek w jednym spotkaniu mówi samo za siebie. Do tego warto podkreślić momentami porywającą grę Napoli, które z pewnością będzie się liczyć w walce o Ligę Mistrzów.











