W ostatnim spotkaniu 12. kolejki T-Mobile Ekstraklasy Pogoń Szczecin pokonała Ruch Chorzów 1:0. Zwycięską bramkę jeszcze w pierwszej połowie strzelił Adam Frączczak. Wygrana pozwoliła „Portowcom” awansować na ósmą lokatę w tabeli.
Mecz rozgrywany w Szczecinie lepiej rozpoczęli chorzowianie. W 2. minucie lewym skrzydłem pociągnął Jankowski, podał w pole karne, gdzie do piłki zmierzał już Piech, ale w ostatnim momencie załapał ją Pernis. Pierwszy strzał „Portowców” fani zobaczyli osiem minut później. Edi miękko zagrał w kierunku narożnika pola karnego do Adama Frączczaka, a ten uderzeniem z woleja próbował zaskoczyć Peskovica – nieskutecznie. W 12. minucie efektowną akcją indywidualną popisał się Pietruszka. Najpierw zagraniem na obieg oszukał piłkarza Ruchu, a potem piętą podał do Ediego. Brazylijczyk oddał plasowany strzał z ostrego kąta, a bramkarz gości wybił futbolówkę na rzut rożny.

Od tego czasu wyraźną przewagę osiągnęli gospodarze. Dobrze spisywał się Akahoshi, Edi jak zwykle dużo widział, a grający na skrzydłach Kolendowicz i Budka co chwila zagrażali chorzowskiej defensywie. Akcje „Portowców” przyniosły efekt w 22. minucie. Szczecinianie przejęli piłkę w środku pola, Edi zagrał na prawo do Budki, ten idealnie podał w pole karne, a grający na pozycji napastnika Frączczak nie miał problemów z pokonaniem Peskovica. Po zdobyciu bramki Pogoń dalej nacierała. Po kilku minutach znakomitą akcję przeprowadził „Aka” – Japończyk przedryblował Kikuta i Djokicia i z końcowej linii dośrodkował w „szesnastkę”. Nikt z jego kolegów nie wykończył jednak jego podania.
Gospodarze mogli podwyższyć prowadzenie w 34. minucie. Budka z prawej strony boiska wycofał do strzelca pierwszej bramki, ale Frączczak źle ułożył stopę i jego strzał wylądował na… lewym skrzydle. Cztery minuty później chorzowianie poważnie zagrozili bramce Pogoni. Z prawego skrzydła wrzucał Starzyński, piłkę wybili obrońcy i spadła ona pod nogi Panki. Litwin zdecydował się na strzał i futbolówka jeszcze po rykoszecie o mało co nie zaskoczyła słowackiego golkipera. Do końcowego gwizdka żadna drużyna nie potrafiła stworzyć jakiejkolwiek sytuacji podbramkowej. Do przerwy Pogoń zasłużenia prowadziła 1:0.












