W hicie 14. kolejki PKO BP Ekstraklasy Pogoń Szczecin przyjechała do Warszawy na starcie z Legią. Po ciekawym do oglądania meczu padł remis 1:1. W drużynie „Portowców” można zobaczyć braki na kilku pozycjach, a młody bramkarz – Bartosz Klebaniuk, spisał się znakomicie między słupkami. Legia również ma swoje problemy, choć warto docenić niektóre rzeczy w jej grze. Zapraszamy do kilku przemyśleń po tym meczu.
Brakuje tej kropki nad „i”
Przede wszystkim należałoby zacząć od tego, że Legia wczoraj w pierwszej połowie całkowicie stłamsiła ekipę przyjezdną i spokojnie mogła prowadzić do przerwy dwiema bramkami. Jak dodamy do tego jeszcze fakt, że w 46. minucie sędzia podyktował na korzyść „Wojskowych” rzut karny, uświadomimy sobie, że Legia powinna to spotkanie wygrać. Do „jedenastki” podszedł dobrze dysponowany Josue i… nie trafił, bo świetną interwencją popisał sie Bartosz Klebaniuk.
Jak już wcześniej pisaliśmy – Legia w pierwszej połowie nie dała rywalom szans. Nie umiała jednak wykorzystać swoich sytuacji i gola zdobyła dopiero w 44. minucie. Była drużyną zdecydowanie lepszą i mogła ten mecz zamknąć jeszcze przed bramką wyrównującą.
– Nie strzeliliśmy rzutu karnego, to się zdarza. Potem dostaliśmy bramkę na 1:1 ze stałego fragmentu. W tym meczu mieliśmy jeszcze dużo sytuacji, żeby strzelić na 2:1 i zakończyć mecz. Myślę, że ogólnie mieliśmy więcej z meczu – komentował po spotkaniu Maik Nawrocki.
Ogólnie w grze Legii można ostatnio zauważyć pewną zmianę. Na początku sezonu drużyna Kosty Runjaicia miała tendencję do przepychania meczów, nie grała widowiskowo, ale punkty się zgadzały, bo drużyna umiała zdobyć tę jedną bramkę więcej od rywali.
Natomiast w ostatnich meczach można zauważyć, że Legia gra coraz ładniejszą piłkę, jednak nie do końca przekłada się to na wyniki przy Łazienkowskiej 3. W końcu wczoraj „Wojskowi” zagrali naprawdę świetny mecz w pierwszych 45 minutach i wyrównany pojedynek w drugiej części spotkania. Mogli wygrać kilkoma golami, a koniec końców dopisują sobie zaledwie jeden punkt.
W tygodniu udało sie rozgromić Wisłę Płock 3:0, jednak w spotkaniu ligowym z tą samą drużyną Legia poniosła porażkę. Warszawiacy też zaczynali grać w tej rywalizacji ładną piłkę, jednak w żadnym stopniu nie przełożyło się to na wynik. W dwóch ładnie rozegranych meczach Legia zdobywa więc tylko punkt, bo wygrane starcie w Płocku było meczem Pucharu Polski. Być może z czasem do dobrej gry powrócą wyniki, taką nadzieję na pewno ma Kosta Runjaić.











