Pogoń Szczecin wciąż ma wielkie aspiracje i choć raczej nikt nie bierze jej pod uwagę w walce o mistrzostwo, to jednak wszyscy zdają sobie sprawę, że jest to mocna drużyna, i w tym momencie postrzegają ją jako czwartą siłą ligi. „Portowcy” chcieliby jednak czegoś więcej. Oni nie chcą być w cieniu Rakowa, Legii i Lecha. Chcą zdobyć w końcu jakiś puchar, bo ta klątwa za nimi się wlecze. Będzie bardzo trudno o to w tym sezonie, ale Pogoń ma w swoich szeregach zawodników, dla których będzie to bardzo ważny sezon. To od nich będzie trzeba w końcu wymagać.
Los Pogoni będzie głównie w rękach młodych zawodników, którzy już zaznali tego, jak smakuje ekstraklasa. Mateusz Łęgowski zaliczył nawet debiut w reprezentacji. Okres ochronny minął. Teraz faktycznie Jens Gustafsson musi pokładać w nich wielkie nadzieje. Nie można liczyć przecież tylko na to, że Kamil Grosicki coś wymyśli. Najwyższy czas, żeby tacy piłkarze, jak: Mateusz Łęgowski, Marcel Wędrychowski czy Mariusz Fornalczyk stali się ważnymi ogniwami zespołu. Ale na stałe, a nie przelotnie. Pogoń Szczecin ich potrzebuje. To dla nich sezon prawdy.
Zastąpić kapitana
Nowym kapitanem Pogoni został Kamil Grosicki, który zastąpił w tej roli Damiana Dąbrowskiego po jego przenosinach do Zagłębia Lubina. Dąbrowski to był jednak piłkarz, który trzymał ten środek pola w ryzach przez wiele lat. Ostoja, na którą zawsze było można liczyć. Ustawiony najbliżej stoperów tak, żeby zawsze być w pogotowiu. Jego brak może okazać się bolesny dla „Portowców”. W rolę kapitana wcieli się Kamil Grosicki, ale jego funkcję na boisku będzie musiał przejąć Mateusz Łęgowski.
Nie ma co ukrywać, że to bardzo odpowiedzialne i trudne zadanie. Ktoś tę dziurę musi zapełnić. Jest nowy nabytek jak Joao Gamboa, ale to Łęgowski będzie tym pewniakiem w środku pola. Mimo swoich 20 lat ma już duże doświadczenie. Ograł się, dostał nawet powołanie do seniorskiej reprezentacji, ale czas na prawdziwą weryfikację. Do tej pory nikt nie oczekiwał od niego wielkich rzeczy, a nawet jak popełnił błąd, to ubezpieczał go Dąbrowski. Teraz wypływa na szerokie wody i być może ostatni sezon na polskich boiskach. Już w poprzednim sezonie pokazywał, że jest ważnym ogniwem, ale w tym sezonie obok Kamila Grosickiego będzie twarzą tego projektu.
Mateusz Łęgowski zapewne będzie dostawał mnóstwo szans i miejmy nadzieję, że stanie się liderem środka pola. Są jednak jeszcze inni pomocnicy, którzy będą się bić o skład. Kacper Smoliński od kilku lat puka do składu Pogoni. W sezonie 2020/2021 rozegrał nawet 27 spotkań. Teraz jednak ta kariera nie toczy się tak, jak wszyscy by tego oczekiwali. Ostatni sezon zabrała mu kontuzja. Skończył już 22 lata, więc jeśli myśli o tym, żeby stać się ważnym piłkarzem Pogoni, to właśnie teraz. Jeśli pech opuści Smolińskiego, to naprawdę swoimi umiejętnościami może zrobić różnicę. Niewykluczone, że dwóch wychowanków może stanowić o sile „Portowców” w środku pola. Byłby to fajny widok.











