W ramach 30. kolejki PKO BP Ekstraklasy Pogoń Szczecin wygrała z Legią Warszawa 3:1. Piłkarze trenera Kosty Runjaica pokazali kawał charakteru, gdyż od 53. minuty grając w dziesięciu, potrafili zdobyć dwie bramki i zapewnić sobie niezwykle ważne zwycięstwo. Dla „Portowców” strzelali dwukrotnie Luka Zahovic oraz Kamil Grosicki, a legioniści musieli się zadowolić jedynie samobójczym trafieniem Damiana Dąbrowskiego.
Pogoń Szczecin teoretycznie zmarnowała już swoją szansę na mistrzostwo, ale w praktyce wciąż może sięgnąć po tytuł. Po dzisiejszych zwycięstwach Lecha i Rakowa „Portowcy” musieli zwyciężyć w Szczecinie. Legia w tym sezonie boryka się z wieloma kłopotami, jednak to drużyna, która może zarówno wygrać, jak i przegrać z każdym. Tym razem jednak okazała się słabsza od niezwykle zdeterminowanych szczecinian.
Pogoń Szczecin grała o wszystko
Dosyć dobrze znamy już tę sytuację. Pogoń Szczecin na przestrzeni większości sezonu prezentuje się bardzo dobrze. Niektórzy sugerują, że to drużyna, która w końcu ma szansę sięgnąć po mistrzostwo. Forma zawodników, umiejętności trenera i skuteczna gra – to wszystko teoretycznie świadczy o sile „Portowców”. Niestety, lecz zawsze w kluczowym momencie czegoś brakuje. I w tym roku sytuacja się powtarza. Pogoń na przestrzeni ostatnich pięciu spotkań przegrała dwa: jedno z Rakowem Częstochowa, a drugie z Wisłą Płock. Co więcej – ze swoimi bezpośrednimi rywalami o tytuł zespół z Zachodniopomorskiego zdołał wywalczyć ledwie dwa oczka.
Mimo tej całej niemocy w ostatnich tygodniach podopieczni Kosty Runjaica wciąż mają szansę na upragniony tytuł. Oczywiście na tym etapie nie wszystko zależy od nich, lecz wygrane mecze do końca sezonu i ewentualne potknięcia Lecha oraz Rakowa mogłyby mocno przybliżyć „Portowców” do wiekopomnego sukcesu. Szanse niewielkie, ale wypadałoby walczyć do samego końca. Dzisiaj na trudnej drodze po marzenia stanęła warszawska Legia, która na tym etapie rozgrywek walczy już jedynie o zachowanie szczątek honoru. Patrząc na wagę spotkania i klasę obu drużyn, mogliśmy oczekiwać emocjonującego widowiska.
Piłkarska partia szachów
Początkowo chyba każdy z oglądających miał spore problemy z powstrzymaniem się od ziewania. Pogoń i Legia weszły w spotkanie bardzo spokojnie, bez potrzebnego forsowania tempa. Z pierwszych 15 minut zapamiętamy przede wszystkim niebieski kolor włosów Mariusza Fornalczyka i żenującą próbę wymuszenia faulu przez Yuriego Ribeiro. Portugalski obrońca na oczach sędziego bocznego teatralnie upadł na murawę po rzekomym uderzeniu jednego ze szczecinian. 25-latek ewidentnie musi poćwiczyć aktorstwo, gdyż obecnie bliżej mu do Złotych Malin niż do Oscara.











