Cracovia może mówić o sporym pechu. Grając naprawdę dobrą piłkę i mając mnóstwo sytuacji, nie potrafiła strzelić ani jednej bramki, a w obliczu gola zdobytego przez Pogoń musiała przełknąć gorycz porażki.

Mecz rozgrywany był przy pustych trybunach. Taka była decyzja wojewody małopolskiego, po tym, jak kibice Cracovii w pojedynku derbowym z Wisłą odpalili race. Piłkarze „Pasów” od początku dobrze operowali piłką, starając się konstruować składne akcje. W 6. minucie pięknie klepką zagrali Ntibazonkiza z Stebleckim, ale reprezentant Burkina Faso minimalnie przestrzelił po długim rogu w sytuacji sam na sam z bramkarzem. Kombinacyjna gra gospodarzy naprawdę mogła się podobać. W 10. minucie Frączczak świetnie zagrał na pole karne, Robak minął Szeligę i strzelił tuż nad poprzeczką. Chwilę potem Nowak zakręcił Lewandowskim w polu karnym Pogoni, ale jego płaskie dośrodkowanie nie dotarło do Saidiego. Pierwszy kwadrans obfitował w akcje ofensywne z obu stron, groźnie pod bramką Pilarza było m.in. po akcji duetu Murayama – Akahoshi. W 18. minucie diabelnie mocny i groźny strzał oddał Rogalski, ale i tym razem na posterunku stał bramkarz „Pasów”. W 20. minucie piłka zagrana ze środka pola minęła Kusia, a w pole karne Cracovii wbiegł Robak. Interwencja Kosanovicia była na tyle niefortunna, że goście mieli rzut karny, a wykorzystał go sam poszkodowany.
Po stracie bramki gospodarze starali się ciągle grać tak samo jak przedtem. Budziński świetnie wymieniał się piłką ze Stebleckim, Ntibazonkiza szarpał po skrzydle, ale ich starania nie przynosiły bramek dla „Pasów”. W 27. minucie piękna kombinacja Stebleckiego z Budzińskim skończyła się strzałem Nowaka z dziesięciu metrów. Nieszczęśliwie dla piłkarzy Wojciecha Stawowego na posterunku stał Janukiewicz. Niedługo potem Budziński próbował z dystansu, ale jego sprytny, mocny strzał z okolic trzydziestego metra obronił golkiper gości. Tak samo było w 33. minucie, gdy prosto w Janukiewicza strzelił Ntibazonkiza. W tej akcji po raz kolejny sprytem i techniką popisał się Budziński grający świetne zawody, jednak prawdziwym bohaterem tego etapu spotkania spokojnie można nazwać szczecińskiego „Portero”. Pogoń po zdobyciu prowadzenia ograniczała się tylko do obrony i nieśmiałych, ostrożnych kontr. W 42. minucie kolejny pojedynek Budziński – Janukiewicz wygrał ten drugi, a dobitkę Nowakowi uniemożliwił Lewandowski. Inna sprawa, że w tej sytuacji można się zastanawiać, czy „Pasom” nie należała się „jedenastka”.












