W sobotnim meczu na szczycie w lidze włoskiej Juventus Turyn zremisował 1:1 z Romą, tym samym dzieląc się zdobyczą punktową ze swoimi adwersarzami. Pięknym golem dla turyńczyków zaimponował Vincenzo Iaquinta, natomiast bramkę dla gości zdobył Francesco Totti. Dla zawodnika utożsamiającego się z klubem z Rzymu był to notabene pierwszy gol w obecnym sezonie.
Dwunasta kolejka Serie A to prawdziwa uczta dla fanatyka tej ligi i nie tylko. Piłkarski weekend na Półwyspie Apenińskim rozpoczął się tak naprawdę w sobotni wieczór, od meczu Juventusu i Romy. Nie da się ukryć, że to konfrontacja dwóch uznanych firm, mających ambitne cele na obecny sezon ligowy. Dodatkowego smaczku tej potyczce dodał fakt, iż w ekipie ze stolicy Piemontu od pierwszej minuty grał Alberto Aquilani, czyli zawodnik urodzony w Rzymie, stawiający pierwsze kroki w profesjonalnej piłce właśnie w zespole „Giallorosich”. Z kolei po przeciwnej stronie barykady stanowisko szkoleniowca piastuje Claudio Ranieri, czyli trener pełniący swoje obowiązki w Juventusie podczas sezonu 2008/2009.

Konfrontacja, jak się można było spodziewać, zaczęła się od ostrej gry. Kibice na stadionie Olimpico nie rozsiedli się jeszcze dobrze na swoich miejscach, a już mogli być świadkami pierwszego spięcia. Tuż po gwizdku inaugurującym spotkanie, ostrym, wręcz brutalnym wejściem w Fabio Grosso wyróżnił się Jeremy Menez. Zawodnik Romy za całe zajście został natychmiast ukarany żółtą kartką przez sędziego Nicole Rizzolego, prowadzącego zawody w Turynie.
Pierwsza groźna sytuacja bramkowa miała natomiast miejsce w 7. minucie spotkania. Fabio Quagliarella obsłużył fantastycznym podaniem Vincenzo Iaquintę, umożliwiając napastnikowi sytuacje sam na sam z bramkarzem gości. Ten jednak tak nie umiejętnie przyjął futbolówkę, że Brazylijczykowi Julio Sergio z łatwością przyszło bronić uderzenie z ostrego kąta. Po tej akcji inicjatywę przejęli podopieczni Claudio Ranieriego, tworząc raz za razem hokejowy zamek pod bramką Marco Storariego, aczkolwiek Juventus jakby przygotowany na taki przebieg gry, bardzo dobrze wychodził z trudnych momentów. Gorąco pod bramką turyńczyków było jednak w 13. minucie. Na uderzenie zdecydował się John Arne Risse, lecz Storari stał na posterunku i nie dał się zaskoczyć strzałem Norwega.
Pod koniec drugiego kwadransa gry przewaga gości stopniała. Gracze „Bianconerich” doprowadzili do zniwelowania jej, przejmując nawet inicjatywę w grze. W 29. minucie miała miejsce interesująca wymiana piłki między Felipe Melo a Vincenzo Iaquintą, lecz jak się później okazało Julio Sergio był szybszy od napastnika „Starej Damy” i wybił futbolówkę z dala od własnego pola karnego. Imponujące, że zawodnicy gospodarzy nie załamali się tym faktem, wręcz przeciwnie. Juventus grał w pewnym momencie jak natchniony i dążył do zdobycia gola. Na dziesięć minut przed końcem regulaminowego czasu gry w pierwszej połowie, bardzo dobrym podaniem popisał się Alberto Aquilani. Wychowanek Romy najpierw popisał się świetnym dryblingiem, by następnie kapitalnie dośrodkować w kierunku marnującego do tego momentu sytuacje bramkowe Iaquinty. Z kolei były zawodnik m.in. Udinese Calcio oddał w ekwilibrystyczny sposób strzał z powietrza na bramkę Julio Sergio, nie dając mu najmniejszych szans na obronę i wyprowadzając jednocześnie na prowadzenie swoich kolegów.











