W piątek kibice piłkarscy w Rosji byli świadkami pierwszych meczów dziesiątej kolejki najwyższej klasy rozgrywkowej w ich kraju. Nie rozczarował hit kolejki. Starcie Rubinu z Lokomotiwem pełne było ciekawych akcji i efektownych parad. Nie brakowało niczego, poza golami.
Jako pierwszy poważniej zaatakował Lokomotiw. W początkowych minutach dwa uderzenie Jana Duricy poszybowały nad bramką strzeżoną przez Siergieja Ryżykowa. W rewanżu w groźnej sytuacji znalazł się Aleksiej Miedwiediew, a po chwili po podaniu Bebarsa Natcho główkował Salvatore Bocchetti. W obydwu przypadkach Guilherme nie został pokonany. Po niecelnym strzale Piotra Bystrowa wiekowy napastnik Rubinu miał kolejne dwie okazje do zaskoczenia Brazylijczyka. Szczególnie bliski tego był w 12. minucie, lecz bramkarz „Loko” w sytuacji sam na sam spisał się bez zarzutu.
Szansę na wykazanie się kunsztem bramkarz przyjezdnych miał kilka chwil po upłynięciu kwadransa gry. Na poważną próbę wystawił go Christian Noboa, którego nieudane dośrodkowanie niemal wpadło do siatki. Zawodnik „Parowozu” z Ameryki Południowej dwoił się i troił. Kolejnym sprawdzianom poddawali go Bocchetti uderzeniem w krótki róg oraz z dystansu Bystrow. W rewanżu z dalszej odległości strzelił Ignatiew, ale bardzo niecelnie. Na to Rubin odpowiedział ostrym dośrodkowaniem Cristiana Ansaldiego, które Guilherme końcówkami palców wybił na rzut rożny.
Po upływie pół godziny gry nieco odważniej pod pole karne gospodarzy wyszli przyjezdni. Jednak po podaniu Romana Szyszkina Denisowi Głuszakowowi odskoczyła piłka. Po tym dwukrotnie dośrodkować próbował Rienat Janbajew, ale za pierwszym razem został zablokowany, a za drugim pewnym chwytem popisał się Ryżykow. To rozjuszyło miejscowych. Od razu z 25 metrów spróbował Noboa, lecz przestrzelił. Potem w dogodnej okazji mógł znaleźć się Oleg Kuzmin, gdyby za daleko nie wypuścił sobie futbolówki. Okazję miał jeszcze Miedwiediew, ale, gdy wychodził sam na sam z Guilherme, sędzia odgwizdał pozycję spaloną. Na przerwę, mimo wyraźnej przewagi gospodarzy, drużyny schodziły przy bezbramkowym remisie.
Druga połowa zaczęła się od poważniejszych ataków Lokomotiwu. Motorem napędowym akcji „Parowozu” był Maicon, który najpierw chybił z 35 metrów, a potem nie dał sobie rady w dryblingu z Bocchettim i Cesarem Navasem. Szybko odpowiedział Rubin. Piłkę podawaną do Miedwiediewa przejął Aleksandr Rjazancew, lecz nie trafił w bramkę. W kolejnej sytuacji Guilherme spisał się dobrze przy uderzeniu Natcho w krótki róg. Po nieudanej próbie w wykonaniu Duricy Janbajew udanie powstrzymał Igora Liebiedienko. Gdy nieudany drybling zaliczył Syczow, mocno w pole karne dośrodkował Noboa. Wtedy nie popisał się Ałan Kasajew, fatalnie pudłując.
Po godzinie gry kolejną dobrą okazję mieli podopieczni trenera Bierdyjewa. Na ich nieszczęście, dośrodkowanie Ansaldiego okazało się tak niefortunne, że minęło zarówno Liebiedienkę, jak i Rjazancewa. Po tym nastąpił okres słabej gry. Oba zespoły raczej spuściły z tonu. Zmienić ten stan rzeczy miejscowi próbowali w 70. minucie. Władimir Diadiun nie zrozumiał wtedy intencji partnerów i piłka padłu łupem Guilherme. Brazylijczyk kilka minut później wykazał się refleksem, ratując zespół po fatalnym błędzie Duricy.










