W pierwszym niedzielnym meczu 17. kolejki TME Lechia Gdańsk zremisowała u siebie z Ruchem Chorzów 0:0.
Pierwszą groźną sytuację w meczu stworzyli zawodnicy Lechii Gdańsk. W 6. minucie bardzo dobrą interwencją popisał się Michał Buchalik, który fantastycznie obronił strzał głową Sebastiana Madery. Na kolejną groźną sytuację kibice zgromadzeni na obiekcie w Gdańsku musieli czekać aż do 32. minuty. Łukasz Surma wybijając piłkę głową niechcący skierował ją prosto pod nogi gracza Piotra Grzelczaka, który strzelił minimalnie obok bramki. 12 minut później kolejną groźną akcję stworzyli także podopieczni Michała Probierza. Wiśniewski idealnie w tempo zagrał prostopadłą piłkę do Grzelczaka, ten minął z futbolówką Buchalika, ale nie zdołał z ostrego kąta umieścić jej w siatce.

W drugiej połowie pierwszą dogodną sytuację stworzyli gracze Lechii. W 62. minucie na strzał zdecydował się Wiśniewski, jednak piłka poszybowała nad poprzeczką. Dopiero w 85. minucie kibice mogli zobaczyć kolejną akcję, która była warta odnotowania. Po rzucie rożnym Wiśniewski uderzył groźnie z narożnika pola karnego po długim słupku, lecz piłka minimalnie minęła bramkę strzeżoną przez Buchalika. Owa sytuacja była ostatnią groźną w tym meczu.
Ogólnie był to słaby mecz, zarówno z jednej, jak i drugiej, strony. Remis 0:0 odzwierciedla jego obraz, a podział punktów jest sprawiedliwy. Lechia była bliżej zwycięstwa, lecz brak skuteczności zadecydował o braku zwycięstwa.











