Ruch Chorzów zremisował z Podbeskidziem Bielsko-Biała 2:2. Po pierwszej połowie nic nie wskazywało na to, że podopieczni Roberta Kasperczyka wywiozą z Chorzowa jakiekolwiek punkty.
Pierwsze piętnaście minut tego spotkania lepiej przemilczeć. Na boisku nie działo się właściwie nic, co byłoby warte odnotowania. Na szczęście piłkarze obu drużyn po tym pierwszym, fatalnym kwadransie przebudzili się i zaczęli wreszcie stwarzać sytuacje podbramkowe.

Jako pierwsi ruszyli do ataku goście. Dobrze piłkę w pole karne dograł Cohen, ale w sytuacji sam na sam fatalnie przestrzelił Ondrej Sourek. A że niewykorzystane sytuacje się mszczą, to chwilkę później było 1:0 dla Ruchu. Dobre dośrodkowanie z lewego skrzydła od Marka Zieńczuka wykorzystał Arkadiusz Piech, który sprytnym strzałem umieścił piłkę w siatce.
To trafienie dodało skrzydeł podopiecznym Waldemara Fornalika, bo pięć minut później prowadzili już 2:0. Po zamieszaniu w polu karnym piłka trafiła pod nogi Stawarczyka, który przytomnie oddał ją do Janoszki, a ten płaskim, mierzonym strzałem pokonał Zajaca.
Następne minuty tylko potwierdziły dominację Ruchu. Szanse na kolejne bramki zmarnowali Zieńczuk, Janoszka i Piech.
Druga połowa to spokojna gra Ruchu i nieporadne próby ataku zespołu z Bielska-Białej. Podopieczni Roberta Kasperczyka nie potrafi przebić się przez świetnie dysponowaną defensywę „Niebieskich”. Gospodarze za to nie mieli z tym większych problemów. Cały czas aktywny był duet Piech – Janoszka, jednak ani jeden, ani drugi nie potrafił pokonać Zajaca.
W 69. minucie niespodziewanie padła kontaktowa bramka. Dobrze z rzutu wolnego dośrodkował Cohen, a piłkę do własnej bramki skierował Rafał Grodzicki. Obrońca Ruchu uderzył piłkę tak niefortunnie, że ta wpadła do siatki obok bezradnego Peskovicia.
W 79. minucie powinno być 3:1. Ładnie w pole karne strącił piłkę Zieńczuk, ta trafiła pod nogi Abbotta, ale napastnik Ruchu w idealnej sytuacji uderzył wprost w bramkarza.
Po raz kolejny dała o sobie znać stara piłkarska prawda. W 81. minucie padła bramka wyrównująca. Sprytna, miękka wrzutka Cohena spadła na głowę Soureka, a ten stojąc tyłem do bramki, delikatnie trącił ją głową i zmylił Peskovicia.
Do końca spotkania wynik nie uległ już zmianie. Ruch Chorzów – Podbeskidzie Bielsko-Biała 2:2.











