W szlagierowym meczu 4. kolejki ligi rosyjskiej Zenit Sankt Petersburg zremisował 1:1 na własnym boisku z CSKA Moskwa. Na podziale punktów w tym spotkaniu skorzystała Wołga Niżny Nowogród, która przesunęła się na pozycję lidera tabeli.
Zarówno Luciano Spalletti, jak i Leonid Słucki nie mogli pozwolić sobie na wystawienie najsilniejszych składów. W Zenicie zabrakło kontuzjowanych Siergieja Siemaka i Władimira Bystrowa, natomiast wśród gości nie wystąpili borykający się z problemami zdrowotnymi Keisuke Honda oraz przebywający ostatnio w Brazylii Vagner Love.

Kibice zgromadzeni na stadionie Pietrowskim od pierwszych minut meczu byli świadkami ciekawego widowiska. Szczególnie aktywny w początkowych fragmentach spotkania był Aleksandr Kierżakow, który jednak zbyt często dawał się łapać obrońcom CSKA w pułapki ofsajdowe. W 13. minucie dobrze zachował się Bruno Alves, który wybił na rzut rożny piłkę wprost spod nóg Tomasa Necida. Po chwili Czech strzelił celnie na bramkę Wiaczesława Małafiejewa, ale ten nie dał się zaskoczyć.
Równie dużo emocji wywoływały akcje Zenitu. Po jednej z nich Danny przegrał pojedynek z Igorem Akinfiejewem. Golkiper „Wojskowych” dwukrotnie dobrze interweniował po uderzeniach Portugalczyka. Z kolei w 28. minucie Nicolas Lombaerts ofiarnie zablokował szarżującego Necida.
180 sekund później goście objęli prowadzenie. Seydou Doumbia zagrał do Necida, Czech odegrał do swojego kolegi z linii ataku, po czym reprezentant Wybrzeża Kości Słoniowej podał do Zorana Tosicia. Były gracz Manchesteru United oszukał Bruno Alvesa i wyłożył futbolówkę niepilnowanemu Markowi Gonzalezowi, a reprezentant Chile mocnym uderzeniem przy słupku otworzył wynik spotkania.
Piłkarze mistrza Rosji próbowali błyskawicznie odrobić straty. W polu karnym CSKA popłoch siał Bruno Alves, jednak za pierwszym razem uderzenie reprezentanta Portugalii minęło bramkę, a za drugim dobrze spisał się Akinfiejew. Za to w 39. minucie minimalnie chybił celu Aleksandr Kierżakow.

Gdy gracze CSKA czekali już na gwizdek kończący pierwszą połowę, gospodarze przeprowadzili wreszcie skuteczną akcję. Prawym skrzydłem przedarł się Kierżakow, zacentrował do Konstantina Zyrjanowa, a pomocnik Zenitu pewnym strzałem wyrównał straty. W tej sytuacji nie popisał się Elvir Rahimić, który nie upilnował strzelca bramki.










