Miesiąc po ostatnich zmaganiach polskie kluby ponownie wkroczyły do rywalizacji o Puchar Polski. Tym razem stawka jest większa, a grupa kandydatów coraz mniejsza. Zobaczcie, jak zespoły radziły sobie w 1/8 finału krajowego trofeum.
Wda w walkę się nie wdała
W pierwszym meczu rundy sensacyjna Wda Świecie podejmowała Zagłębie Sosnowiec. Trzecioligowiec, który dostał się do 1/8 finału z powodu występu nieregulaminowego zawodnika w barwach Korony Kielce, nie stanowił zagrożenia dla beniaminka pierwszej ligi. Co prawda Wda była pierwszym zespołem, który zdobył bramkę, sosnowiczanie dość szybko potrafili jednak udowodnić swoją wyższość. Efekt? Zwycięstwo 4:1 i zostawione po sobie bardzo dobre wrażenie. Wybitny mecz rozegrał Łukasz Matusiak, bardzo korzystnie prezentował się Adrian Paluchowski. Zagłębie Sosnowiec może być czarnym koniem tegorocznych rozgrywek.
Powtórka z rozrywki?
Zawisza Bydgoszcz. Triumfator sprzed dwóch lat. Na stadionie w Stalowej Woli stoczył dość zacięty bój z drugoligowcem, niemniej to on miał po swojej stronie Kamila Drygasa i Mikę. Dwaj zawodnicy, którzy marnują swoje życie na zapleczu ekstraklasy, swoimi bramkami zapewnili zwycięstwo, a grą mogli cieszyć oko i udzielać lekcji pozostałym uczestnikom widowiska. „Stalówka” potrafiła odpowiedzieć tylko trafieniem Jabłońskiego w końcowej fazie meczu. Zawisza tym samym dostał się do ćwierćfinału, w którym czeka na niego potyczka ze Śląskiem Wrocław. Do powtórki sprzed dwóch lat „zaledwie” trzy kroki, choć oczywiście „Zeta” kandydatem do triumfu w rozgrywkach nie jest.
„Craksa” gra dalej
Zarówno jedni, jak i drudzy mają ostatnio w lidze pod górkę. Wydawało się jednak, że w gorszej sytuacji jest GKS, który po dwóch porażkach w I lidze trafił do zagrożonej strefy w tabeli. Dlatego oczywistym faworytem była Cracovia, która bez większych problemów uporała się z gospodarzami. W pierwszej połowie krakowianie spokojnie kontrolowali grę, czego efektem była bramka Covilo. Druga część spotkania przyniosła nam nieco więcej emocji, bo choć podopieczni Jacka Zielińskiego podwyższyli wynik spotkania za sprawą Jendiska, to piłkarze z Katowic nie załamali rąk i wywalczyli rzut karny, który wykorzystał Goncerz. Na nic jednak ich wysiłek, bo marzeń o awansie pozbawił ich w końcówce Dialiba. Cracovia pewnie i zasłużenie przeszła do kolejnej rundy, w której czeka już na nią Zagłębie Sosnowiec.
https://www.youtube.com/watch?v=jRL3aiwRYOA
Nieudany debiut
Zaraz po spotkaniu z Wisłą z funkcją trenera bielskiego zespołu pożegnał się Dariusz Kubicki. Już parę godzin później wiedzieliśmy, że jego miejsce zajmie były szkoleniowiec Cracovii, Robert Podoliński. Mecz ze Śląskiem miał więc być dla siemiatyczanina debiutem i idealną okazją do wypróbowania potencjału swoich podopiecznych. Pierwszy kwadrans to gospodarze atakowali jak szaleni, jednak żaden z ich strzałów nie znalazł drogi do celu. Pomimo sporej przewagi PBB Śląsk schodził na przerwę bez straty gola. W drugiej połowie goście wzięli się w garść i rzucili się do ataków. Po niespełna kwadransie ładnym strzałem z dystansu popisał się Gecow, który dał prowadzenie wrocławianom. Mimo dobrej gry i kilku dogodnych okazji do wyrównania Podbeskidzie musi pożegnać się z Pucharem Polski.











