We wtorek, środę i czwartek rozegrane zostały mecze 1/16 Pucharu Polski sezonu 2015/2016. Zapraszamy na podsumowania najciekawszych z nich.
Nie będzie powtórki z rozrywki
Po niesamowitym osiągnięciu „Błękitnych” z ubiegłego sezonu i odpadnięciu z Pucharu Polski dopiero po dogrywce w półfinale cała Polska oczy zwrócone miała na drużynę ze Stargardu Szczecińskiego. Gdy zespół z Zachodniopomorskiego już w drugiej rundzie rozprawił się z kolejnym klubem z ekstraklasy, wszyscy myśleli, że sukces sprzed roku uda się powtórzyć. Nic z tego. Na jego drodze stanął tym razem drugi beniaminek, Zagłębie Lubin. „Błękitni” co prawda dwukrotnie prowadzili po bramkach Radosława Wiśniewskiego (był to czwarty klub ekstraklasy, któremu ten piłkarz zdołał wbić gola), ale trafienia Eryka Sobkowa i rezerwowego Krzysztofa Janusa pozbawiły ulubieńców polskich kibiców marzeń. Mecz był rozgrywany w dobrym tempie, a na trybunach w Stargardzie zasiadł komplet publiczności.
Miarka się przebrała
Górnik Zabrze ma kryzys. To nie nowość – powiecie. Tak, z tym że do tej pory zabrzanie przegrywali w ekstraklasie jedynie z rywalami prezentującymi podobny poziom gry. Tym razem (byli) podopieczni Roberta Warzychy zostali rozbici przez świeżo upieczonego pierwszoligowca, Zagłębie Sosnowiec. „Trójkolorowi” dobrze weszli w mecz: przycisnęli rywala i po jednej z akcji, kiedy obrońcy nieudolnie próbowali wybić piłkę, z prezentu skorzystał Bartosz Iwan. W drugiej połowie Zagłębie odrodziło się jednak i grało jak natchnione – zepchnęło przeciwnika do obrony i po dwóch akcjach Łukasza Matusia bramki zdobyli Łukasz Sołowiej oraz Krzysztof Markowski. Na trzy minuty przed końcem Górnika dobił Michał Fidziukiewicz. Klub, który swojego czasu zamieszany był w korupcję, powoli zaczyna się odradzać. Mówi się, że piłkarze Artura Derbina, którzy niedawno pokonali także GKS Katowice, są na fali i celują w szybki powrót do ekstraklasy. W trakcie meczu. A Górnik? W środowym spotkaniu za awanturowanie się wyrzucony z boiska został drugi trener, Tomasz Łuczywek. W czwartek wyproszony został Robert Warzycha. Tyle że nie na trybuny, ale z klubu…
Korona rzutem (karnym) na taśmę
To miało być łatwe zadanie. Po wylosowaniu Wdy Świecie Korona, która w lidze prezentuje się zaskakująco skutecznie, czuła się już jedną nogą w kolejnej rundzie. Trzecioligowiec poddać się jednak nie miał zamiaru. Przez długi czas kielczanie starali się, naciskali, próbowali, ale bramek ani widu, ani słychu. W końcu sędzia zdecydował się podyktować rzut karny dla „Złoto-krwistych”, lecz wykorzystać go nie potrafił Tomasz Zając. Na 10 minut przed końcem los dał jednak „Scyzorom” jeszcze jedną szansę i jeszcze jedną „jedenastkę”. Tym razem do futbolówki podszedł Rafał Grzelak i pewnie pokonał bramkarza rywali. W końcówce Wda zdołała doprowadzić do wyrównania, ale arbiter spotkania dopatrzył się w tym przypadku spalonego i gola nie uznał.











