Kamil Tybor, Antoni Majewski

Najważniejsze wydarzenia w Ligue 1


Podsumowujemy 2019 rok w ekspresowym tempie

3 stycznia 2020 Najważniejsze wydarzenia w Ligue 1

Koniec grudnia, początek stycznia to czas wszechobecnych podsumowań. Podsumowywane jest dosłownie wszystko, więc nie inaczej ma się rzecz ze sportem. Nowy rok to idealny wręcz moment, aby zrobić rachunek tego, co wydarzyło się w tym minionym, który przechodzi właśnie do historii. Dlatego zaglądamy do Francji i tamtejszej Ligue 1, aby streścić, co mieliśmy okazję oglądać w 2019 roku.


Udostępnij na Udostępnij na

Francuska piłka uchodzi za jedną z lepszych na świecie. Nie bez kozery Francuzi to aktualni mistrzowie świata, a ich reprezentanci co rusz lądują w najlepszych piłkarskich klubach globu. Szkolenie jest w kraju croissantów oczkiem w głowie, na które dmucha i chucha się z każdej strony. Dosłownie. Rokrocznie rodacy Balzaca zbierają żniwo w postaci grubych sum euro za sprzedaż swoich najlepszych piłkarzy, a europejskie tuzy łowią graczy w ligach nad Sekwaną. Każdego okienka transferowego ich sieci pełne są „dorodnych” okazów, a od czasu do czasu trafi się też prawdziwa perła.

Ligue 1 zaliczana jest także do najlepszych piłkarskich lig na świecie, wlicza się do TOP 5 w Europie, a i tak mimo wszystko zawsze jest przez kibiców czy sympatyków futbolu niedoceniana. Chwalą ją koneserzy, eksperci, trenerzy, a fani nie mogą się do niej przekonać. Szczególnie w Polsce, gdzie dostęp do spotkań jest dość trudny. Po tym, gdy z transmisji zrezygnowało Eleven Sport, najwyższą klasę rozgrywek w państwie Macrona oglądają już nieliczni, prawdziwi zapaleńcy, a szkoda.

Dostęp do transmisji to temat na zupełnie odrębny tekst, a wracając do meritum, Ligue 1 to liga, którą poważnie da się lubić i oglądać. Potrafi dostarczać wielu emocji, prezentuje wybitnych zawodników czy – od czasu do czasu – zdarzają się w niej zaskakujące niespodzianki. O jej klasie świadczyć może również to, że są to rozgrywki wymagające dla samych piłkarzy, o czym zresztą część z nich wspomina w licznych wywiadach. Tych nieco gorszych czy słabszych Ligue 1 wypluwa dość szybko, a żeby się w niej w pełni odnaleźć, gracz musi prezentować odpowiednio wysokie umiejętności – techniczne, taktyczne i motoryczne.

Oczywiście w erze katarskich inwestycji dywizja ta zdominowana została przez Paris Saint-Germain, jednak dominację paryżan od wielkiego dzwonu potrafi ktoś przerwać, jak choćby AS Monaco prezentujące kapitalną dyspozycję. Brak silnej konkurencji jest minusem rozgrywek, ale nie może być powodem, przez który większość piłkarskiego środowiska je marginalizuje i im uwłacza. Każdy chciałby mieć taki problem na swoim podwórku, na przykład my w Polsce, wątpliwe jednak, że kiedykolwiek to nastąpi.

Jaka była Ligue 1 w 2019 roku? Czy coś nas zaskoczyło?

Po raz kolejny PSG

Nasser Al-Khelaifi musiał kiedyś oglądać jedną z lepszych polskich komedii, „Killera” mianowicie, i musiał również pewnie powiedzieć przed sezonem swoim zawodnikom kultowy tekst z tegoż filmu: „Macie być jak bulterier! Jak wściekły byk! (…) jak Tommy Lee Jones w Ściganym!”. I byli…

Mistrzostwo zdobyte w cuglach, na dokładkę dorzucony Superpuchar (swoją drogą PSG jest francuskim rekordzistą – dziewięć zwycięstw w tym pucharze), Mbappé podbijający ligę i zostający królem strzelców z 33 bramkami na koncie, co dało mu miejsce wśród najlepszych europejskich snajperów, czy w końcu zainstalowanie się PSG na pierwszym miejscu wśród najlepszych klubów w lidze, licząc ostatnie dziesięciolecie.

Pomijając mniejsze niepowodzenia, gracze z Parc des Princes zdetronizowali inne ekipy i zdecydowanie po raz kolejny ten rok należał do nich. Klasa sama w sobie.

Lille OSC: sezon czarnego konia

Wszyscy lubują się w romantycznych piłkarskich historiach, a taka właśnie miała miejsce w Ligue 1 w minionym 2019 roku. W rozgrywkach zawiedli Olympique Lyon, Marsylia czy Bordeaux, ale przeciwstawić się PSG próbował zupełnie kto inny… Lille OSC. Jeszcze nie tak dawno targany finansową zawieruchą i groźbami ze strony DNCG klub prowadzony przez trenera Galtiera uporał się z kłopotami i zaczął grać tak dobrze, jak oczekiwano wtedy, kiedy jego szkoleniowcem zostawał Marcelo Bielsa.

Popularne „Dogi” zachwyciły i zajęły ostatecznie drugie miejsce, zostawiając po sobie obraz bardzo ładnej i przyjemnej dla oka gry. Szczególne słowa uznania należą się iworyjskiemu snajperowi LOSC, Nicolasowi Pepe, który zdobył aż 22 bramki – zajął drugą lokatę w klasyfikacji strzelców.

AS Monaco: ze szczytu na dno

Klub z księstwa to prawdziwy przykład na to, jak w bardzo krótkim czasie zniszczyć drużynę, która w kolejnych latach miała przerwać hegemonię PSG. Źle podjęte decyzje i nieumyślne zarządzanie klubowymi pieniędzmi (m.in. przepłacone, nieudane transfery) to jedne z głównych przyczyn upadku AS Monaco. Drużyny, która z wicemistrza Ligue 1 w jeden sezon stała się kompletnym pośmiewiskiem, rzutem na taśmę zapewniając sobie utrzymanie we francuskiej elicie.

Rok 2019 dla Monaco rozpoczął się trzęsieniem ziemi. Zwolniony został Thierry Henry, a na jego miejsce powrócił Leonardo Jardim. Dzięki kilku trafionym transferom w zimowym okienku transferowym ekipie z księstwa udało się uniknąć spadku. Rzutem na taśmę, bo Monaco dzieliły zaledwie dwa punkty od strefy spadkowej.

Letnia przerwa pozwoliła nieco podnieść się ekipie Jardima. Na zakończenie 2019 Monaco zajęło siódme miejsce w lidze i do czwartego Lille traci zaledwie trzy punkty. Nawet pomimo braku wywalczenia europejskich pucharów w tym sezonie włodarze klubu powinni cieszyć się z faktu, że zespół nie popadł w ruinę.

Rennes: pokonać PSG

Drużyna z Paryża aż cztery razy z rzędu wygrała puchar swojego kraju. W tym roku miała tego dokonać po raz piąty. W finale trafiła na zespół Rennes – wydawałoby się średniaka ligi francuskiej. Stabilne, 10. miejsce w sezonie 2018/2019 pozwoliło Rennes skupić się na pucharze. Puchar Francji jest traktowany bardzo poważnie nawet przez takie kluby jak PSG, Lyon czy Marsylia, które walczą o mistrzostwo na swoim i europejskim podwórku.

Praktycznie co roku możemy obserwować jakieś niespodzianki, a to dlatego, że w pucharze udział może wziąć każda drużyna, która uiści odpowiednią opłatę. Dlatego też w ostatnim czasie mogliśmy zobaczyć trzecioligową ekipę, która zagrała w finale przeciwko PSG. Tym razem w ostatnim meczu naprzeciw gwiazd z Paryża stanęła drużyna Rennes, która nieoczekiwanie zgarnęła trofeum i zagrała w Lidze Europy.

Trzecie w historii zwycięstwo w krajowym pucharze zdecydowanie dodało wiatru w żagle. Na półmetku obecnego sezonu Rennes zajmuje najniższą lokatę na podium Ligue 1. W Lidze Europy klub nie spisał się już tak dobrze – czwarte miejsce w grupie oznacza brak awansu do fazy pucharowej i koniec marzeń o podboju europejskich boisk.

Objawienia

Francja to taki kraj, w którego rozgrywkach co roku objawia się jakiś młody zawodnik będący idealnym produktem współczesnej piłki nożnej. Tak swego czasu było z Mbappe wypływającym na szerokie wody w AS Monaco i tak obecnie jest z młodym narybkiem Stade Rennais. Eduardo Camavinga i Yann Gboho to produkty bretońskiej szkółki, na które zęby ostrzy sobie wielu dyrektorów sportowych z największych klubów Europy.

Obaj wymienieni gracze mają przed sobą świetlaną przyszłość, ale to Camavinga jest obecnie zdecydowanym numerem jeden. Talent, młody wiek i świetna gra sprawiły, że z miejsca okrzyknięty został diamentem. Mający angolskie korzenie 17-latek debiutował w lidze w kwietniu ubiegłego roku i z meczu na mecz rozkręcał się, pokazując paletę swoich umiejętności. Obecnie wyceniany jest na 35 milionów euro i niewątpliwie przyniesie swojemu klubowi olbrzymie korzyści, nie tylko te czysto piłkarskie.

Rok w cieniu tragedii

Za niecałe trzy tygodnie minie rok od tragedii, która wstrząsnęła nie tylko Francją, ale całym piłkarskim światem. Emiliano Sala miał zimą trafić do Premier League, do zespołu Cardiff City, które wykupiło gracza z francuskiego Nantes. Dla Argentyńczyka wizja występów w Premier League była jak spełnienie marzeń. Do Francji przyleciał pożegnać się z kolegami przed wylotem na pierwszy trening. Trening, na który nigdy nie dotarł.

„Jestem w samolocie, który wygląda, jakby miał rozpaść się na kawałeczki. (…) Jeżeli za półtorej godziny nie dostaniecie ode mnie wiadomości, to nie wiem, chyba będą musieli kogoś wysłać na poszukiwania. Tato… boję się”. To ostatnie zachowane na nagraniu słowa Emiliano Sali.  Do dziś sprawa nie została zamknięta i wydaje się, że tak zostanie już na zawsze. Nikt nie poniesie konsekwencji za śmierć zawodnika oraz załogi, a w cieniu całej tragedii Nantes oraz Cardiff walczą ze sobą o pieniądze za gracza.

Jak 2019 rok wyglądał punktowo?

Emiliano Sala już na zawsze zostanie w sercach kibiców francuskiej piłki, tym bardziej że gdy przytrafiła się ta straszna tragedia, Argentyńczyk był w życiowej formie. Właśnie formie drużyn i poszczególnych zawodników chcieliśmy teraz poświęcić słów kilka…

Wspomnieliśmy wyżej, że PSG było drużyną wciągającą ligę nosem, a patrząc nie na sezon, lecz rok kalendarzowy, zgromadziło także najwięcej punktów, bo 89. Drugie Lille – na równi z Olympique Marsylia – uzbierało podczas dwunastu miesięcy 72 „oczka”, czwarty Lyon 66, a mieszczące się w pierwszej piątce AS Saint-Etienne równo 50. Zespół z Paryża był także najmocniej punktującą ekipą w meczach domowych (50) i wyjazdowych (39), ale wiadomo – na tę drużynę we Francji obecnie nie ma mocnych i reszta stawki walczy o pozycję numer dwa.

Ciekawie było także na dole tabeli, gdzie czerwoną latarnią rozgrywek został EA Guingamp lecący później z hukiem w czeluści Ligue 2. Bretończycy najwięcej ze swoich zdobyczy punktowych (27) zanotowali w meczach rozgrywanych na własnym boisku – 81,3 %. Niestety po spadku dawny klub Marka Jóźwiaka – w którym wspominany jest bardzo miło – ugrzązł w środku drugoligowej tabeli i mało wskazuje na to, że szybko powróci do elity. Dla EAG miniony rok okazał się rozczarowujący i koszmarny.

Indywidualne popisy

Czym byłyby drużyny piłkarskie bez swoich największych gwiazd potrafiących przechylać szalę pojedynków na korzyść własnych zespołów… Ci najlepsi wnoszą wiele, ubarwiają ligę czy są wzorami do naśladowania dla młodych piłkarskich adeptów. W Ligue 1 indywidualności nie brakuje, a jedną z większych jest z pewnością mistrz świata, Kylian Mbappé. Jak już pisaliśmy, zgarnął koronę króla strzelców, jednak był również najbardziej decydującym zawodnikiem, bo do 31 goli zdobytych w roku kalendarzowym dołożył także siedem asyst.

Równie znaczącymi postaciami co młody Francuz byli jego klubowy kolega, Angel Di Maria (15 bramek, 13 asyst), oraz Moussa Dembélé z Olympique Lyon (22 gole, 2 asysty). Di Maria okazał się najlepszym asystentem w roku i można powiedzieć, że w końcu zadomowił się w Paryżu na dobre. Na dodatkową wzmiankę zasługuje też M’Baye Niang z Rennes. Piłkarz ten po wielu perypetiach w końcu ustabilizował swoją formę, a rok 2019 przyniósł aż 18 goli w jego wykonaniu. Bez wątpienia jest jedną z większych pociech zespołu z Roazhon Park.

***
Rok 2019 był nad Sekwaną dla jednych udany, dla innych nie. Życie. My staraliśmy się wymienić najważniejsze według nas wydarzenia bądź postaci, mając nadzieję, że 2020 przyniesie wszystkim francuskim maniakom jeszcze więcej frajdy. Bonne annee!

Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze