Za nami wszystkie spotkania fazy grupowej tegorocznego Pucharu Narodów Afryki. Wszystkie drużyny rozegrały w sumie w ciągu dwunastu dni aż dwadzieścia jeden spotkań. Nie brakowało emocji, niespodziewanych rozstrzygnięć oraz wspaniałych występów. Przed nami faza pucharowa, jednak przed tym warto przypomnieć sobie to, co jest już za nami.
We wszystkich do tej pory rozegranych meczach na boiskach w Angoli padły łącznie aż 54 bramki. W czternastu spośród dwudziestu jeden spotkań padał wynik rozstrzygający, gdzie jedna z drużyn zgarniała trzy punkty. W siedmiu potyczkach natomiast padał wynik remisowy. Zaledwie trzy starcia na afrykańskich stadionach kończyły się podziałem punktów bez zdobycia bramek. We wszystkich pozostałych kibice byli świadkami minimum jednego trafienia, a największą liczbę goli oglądali fani zgromadzeni na Estadio Cidade Universitaria, gdzie w spotkaniu inaugurującym zmagania w Pucharze Narodów Afryki Angola zremisowała z Mali 4:4.
Bez wątpienia to właśnie starcie gospodarzy turnieju z posiadającym kilka gwiazd w swoich szeregach zespołem Mali bezkonkurencyjnie uznane zostało przeze mnie za najciekawsze w tej fazie rozgrywek. Po 74. minutach gry Angola prowadziła z podopiecznymi Stephena Keshiego już 4:0, jednak w ciągu ostatnich dwunastu minut zawodnicy Mali w dramatycznych okolicznościach zdołali doprowadzić do remisu. W ostatecznym rozrachunku reprezentacja Mali z takimi piłkarzami w składzie jak Frederic Kanoute czy Mahamadou Diarra pożegnała się z Pucharem Narodów Afryki już w fazie grupowej, ustępując premiowanego miejsca Angoli oraz Algierii.
Po tym, jak z turnieju wycofała się drużyna Togo, w grupie B rywalizowały z sobą jedynie trzy zespoły przez co rywalizacja w tzw. grupie śmierci zdecydowanie zmalała. To właśnie decyzja togijskiego rządu o wycofaniu swojej reprezentacji z turnieju o mistrzostwo kontynentu może zostać uznana za największą sensację tej grupy. Dramatyczne zdarzenia i śmierć kilku osób przy ostrzelaniu autokaru wiozącego piłkarzy wstrząsnęła cała Afryką. Na szczęście później podobne zdarzenia nie miały miejsca. Do dalszych gier, zgodnie z przewidywaniami, awansowały drużyny Wybrzeża Kości Słoniowej oraz Ghany. Trzecie miejsce zajęła natomiast reprezentacja Burkina Faso.
W grupie C udział na dwóch pierwszych miejscach w tabeli zakończyły zespoły Nigerii oraz Egiptu. Dwie faworyzowane drużyny nie miały najmniejszych problemów z wywalczeniem miejsc premiowanych grą w dalszej fazie, zdobywając kolejno sześć oraz dziewięć punktów. Awans obu drużyn stał się faktem, ale warto zaznaczyć, że jeszcze przed ostatnią kolejką spotkań wszystkie ekipy mogły znaleźć się w najlepszej szesnastce turnieju. Ostatecznie to niżej notowane zespoły Mozambiku oraz Beninu pożegnały się z turniejem, kończąc swój udział z dorobkiem zaledwie jednego punktu, zdobytego na dodatek w bezpośrednim starciu obu tych ekip.
W ostatniej grupie reprezentacje Gabonu, Kamerunu, Zambii oraz Tunezji sprawiły, że rywalizacja w teoretycznie najmniej ciekawym zestawieniu przyniosła kibicom największe emocje. Trzy pierwsze ekipy w tabeli ukończyły fazę grupową z takim samym dorobkiem punktowym na koncie i bilansem bramkowym równym zero. Pechową drużyną okazała się ekipa Gabonu, która ustąpiła rywalom gorszym bilansem zdobytych bramek. Tunezja z kolei turniej zakończyła bez żadnej porażki, osiągając remisy we wszystkich meczach, lecz mimo to zajęła ostatnie miejsce w swojej grupie. Do ćwierćfinału awansowały zespoły Zambii oraz Kamerunu.










