Bramki, kartki i kontrowersje… wszystkiego jak na lekarstwo. Cztery wygrane gospodarzy, jedna wygrana przyjezdnych i pięć remisów – to bilans 11. kolejki ligi włoskiej rozgrywanej w miniony weekend.
***
Sobota z remisami.
Sampdoria 2:2 AC Milan
Rewelacja z Genui podejmowała u siebie niepewny w tym sezonie AC Milan. „Rossoneri” zaczęli sezon z przytupem, następnie przyszła fala remisów (aż pięć, więcej ma tylko Sassuolo!), a koniec końców optymizm przerodził się w niepokój o powtórkę z zeszłego sezonu. Dobre pierwsze połowy, jak można było zauważyć w wykonaniu Milanu, zaowocowały i w tym spotkaniu. Już w 10. minucie bramkarz Sampdorii musiał wyciągać piłkę z siatki, strzelcem bramki po rajdzie lewą stroną został Stephan El Shaarawy. „Faraon” czekał na gola (uwaga!) aż 622 dni! Sampdoria po dostaniu kubłem zimnej wody przebudziła się i wzięła się do roboty. Piłkarze z Genui mieli spore pretensje do sędziego za niepodyktowany rzut karny na Okace (faulowany przez Ramiego). Ten sam piłkarz w 45. minucie doprowadził do wyrównania. Niesiona własną publicznością drużyna Sampdorii wyszła nastawiona dość bojowo na drugą połowę, co dało rezultat… 51. minuta i „Sampa” prowadziła 2:1. Na listę strzelców wpisał się Eder. Kwadrans później po zagraniu w polu karnym piłki ręką obrońcy Sampdorii sędzia wskazał na wapno. Karnego na bramkę zamienił Menez. W końcówce czerwoną kartkę zobaczył jeszcze Bonera, lecz tej przewagi nie wykorzystali gospodarze i mecz zakończył się wynikiem 2:2.
https://www.youtube.com/watch?v=KJB0nvLWoZc
US Sassuolo 0:0 Atalanta Bergamo
Bój w dolnej części tabeli zakończył się bezbramkowym remisem. Choć wynik na to nie wskazuje, był to ciekawy i zacięty mecz. Początek zapowiadał ospałe widowisko z przebłyskiem na akcje Atalanty, drużyny badały się nawzajem. Do odnotowania są akcje z 9. i 21. minuty gry, kiedy to Atalanta atakowała. I tak podczas pierwszej połowy można było nakreślić przewagę przyjezdnych. Po przerwie do pracy wzięło się Sassuolo, to ono wyszło na drugą połowę pewniejsze i atakowało z wielką odwagą na bramkę Marco Sportiello. Ani akcje Taidera, ani Berardiego nie przełożyły się na gole. Więcej działo się w końcówce, kiedy strzał głową Raimondiego zatrzymał się na słupku. Koniec końców pozostał wynik bezbramkowy.
***
Niedzielna strzelanina
Cagliari 1:1 Genoa
Pierwsze niedzielne spotkanie zakończyło się również remisem. Na pierwszą bramkę kibice zgromadzeni na Stadio Sant’Elia nie musieli długo czekać, już w 16. minucie po minięciu bramkarza piłkę do siatki wpakował Diego Farias. Było 1:0 dla gospodarzy. Genoa natychmiast ruszyła do ataku, czego rezultatem były sytuacje Kucki i Pinilli. Po przerwie genueńczycy dopięli swego za sprawą… obrońcy Cagliari, Rossettiniego. Mecz skomplikował się, gdy piętnaście minut przed końcem czerwoną kartkę obejrzał Sturaro z Genoi. Nic się nie zmieniło do końca, a wynik brzmiał 1:1.











