Podopieczni Jana Urbana pokonali na wyjeździe łódzki Widzew 1:0 bo bramce Tomasza Jodłowca w drugiej części spotkania. Trener legionistów cieszy się ze zwycięstwa, zwraca też uwagę, że po starciu kilku zawodników narzeka na urazy.

Urban jest świadomy, że mecz z Widzewem nie był dla jego podopiecznych spacerkiem i trzy punkty zostały wywalczone w pocie czoła. Tym bardziej docenia wygraną swoich zawodników.
– Wiedzieliśmy, co nas będzie czekało na Widzewie. Nigdy nie było tu łatwo o punkty, nie inaczej było dzisiaj. Spotkanie było agresywne, dużo kontaktu, dużo walki. Nie było zbyt dużo płynności w grze. Jedna bramka zdecydowała o losach spotkania. Nie daliśmy się nabrać na to, że rywale reklamują Braveran i będą grali na stojąco [śmiech]. Punkty takie jak zdobyte na Widzewie naprawdę cieszą, bo to zawsze jest dla nas trudny teren – skomentował szkoleniowiec przyjezdnych.
W meczu nie zabrakło walki, dlatego kilku graczy narzeka na drobne urazy. Twarda gra dała się we znaki zwłaszcza Portugalczykom, a także Dominikowi Furmanowi.
– Po takim spotkaniu potrzeba dużo lodu w szatni, bo stłuczeń jest naprawdę bardzo dużo. Helio Pinto zszedł z boiska, ponieważ narzekał na stłuczenia. Portugalczyk przekonał się, jak gra się w niektórych spotkaniach w polskiej lidze, raczej nie był do tego przyzwyczajony. Dossa Junior jeszcze przed przerwą chciał zażegnać groźną sytuację i naciągnął mięsień dwugłowy uda. Nie był w stanie kontynuować gry w drugiej połowie. Furman ma stłuczoną piętę i nie wiadomo, czy uda się na zgrupowanie reprezentacji. To się okaże dopiero po badaniach.











