Napastnik „Kanonierów”, Lukas Podolski, nie może już doczekać się niedzielnego meczu przeciwko Tottenhamowi. Urodzony w Polsce piłkarz przyznał jednak, że jutrzejsze spotkanie będzie zdecydowanie trudniejsze od listopadowego, w którym na The Emirates Arsenal pokonał „Koguty” 5:2, a jedną z bramek zdobył wówczas Podolski.
Obecnie Arsenal traci do „The Spurs” cztery oczka i już jutro ma szansę, by zniwelować tę różnicę tylko do jednego punktu. Nieznacznym faworytem meczu jest jednak drużyna Villasa-Boasa, która ostatnio kroczy od zwycięstwa do zwycięstwa. Lukas o ekipie z White Hart Lane wypowiada się w samych superlatywach.

– Tottenham to bardzo silna drużyna i musimy naprawdę wspiąć się na wyżyny, by ją pokonać. Zrobimy jednak wszystko, aby derby okazały się zwycięskie dla nas. To niepowtarzalny pojedynek i czeka nas piekielnie trudne zadanie, jednak posiadamy umiejętności, dzięki którym możemy zainkasować trzy punkty – powiedział napastnik.
Podolski, który w tym sezonie dla „Kanonierów” we wszystkich rozgrywkach zdobył już 13 bramek i dołożył 11 asyst, batalię z Tottenhamem uważa za coś wyjątkowego.
– Spotkania z Tottenhamem zawsze znaczą wiele dla fanów i przedstawicieli klubu. To wielki mecz, ale nie uważam, by decydował on o tym, kto w przyszłym roku zagra w Lidze Mistrzów. Przed nami 11 spotkań i każde z nich będzie jak finał. Zrobimy wszystko, by znaleźć się w czwórce – zakończył Niemiec.











