Podbeskidzie pnie się w górę tabeli


25 lutego 2012 Podbeskidzie pnie się w górę tabeli

Podbeskidzie Bielsko-Biała pokonało na własnym stadionie Zagłębie Lubin 1:0. Bramkę na wagę trzech punktów zdobył Sebastian Ziajka. Po tym zwycięstwie bielszczanie wyprzedzili w tabeli m.in. Lecha Poznań czy Wisłę Kraków.


Udostępnij na Udostępnij na

Przed spotkaniem wskazanie faworyta było zadaniem typu mission impossible. Poważnie wzmocnione Zagłębie miało wiosną pokazać zupełnie inne oblicze niż w pierwszej części sezonu, ale Podbeskidzie też miało swoje atuty, a największym było własne boisko. To rozbudzało wyobraźnię fanów obu drużyn, którzy spodziewali się dobrego widowiska. Od początku kibice gości próbowali zmotywować swoich pupili głośnym dopingiem, ci starali się, jak mogli, ale wywalczyli jedynie kilka stałych fragmentów gry, z których nic nie wynikło.

Podbeskidzie wyprzedziło w tabeli Wisłę Kraków
Podbeskidzie wyprzedziło w tabeli Wisłę Kraków (fot. Rafał Rusek / iGol.pl)

Po badawczym początku obie ekipy zaczęły grać nieco odważniej. Taki stan rzeczy dobrze wpłynął na atrakcyjność spotkania, gdyby jeszcze celowniki piłkarzy były właściwie skalibrowane, to emocji by nie zabrakło. Pierwszy celny strzał, który sprawił problemy bramkarzowi, został oddany w 26. minucie. Zajaca sprawdził Jiri Bilek, lecz golkiper Podbeskidzia był czujny. Z czasem przewaga lubinian wydawała się zauważalna gołym okiem, lecz w futbolu lepszy jest ten, kto strzela bramki, a tego dokonali gospodarze. W 32. minucie Dariusz Łatka popisał się wyśmienitym dośrodkowaniem, piłka trafiła do Ziajki, który nie miał problemu z posłaniem jej do siatki.

Końcówka pierwszej odsłony spotkania należała do lubinian, lecz żadna z kilku dobrze zapowiadających się akcji nie przyniosła pożytku w postaci wyrównującej bramki. W drugiej połowie można było się spodziewać dwa razy bardziej zdeterminowanych i lepiej zmotywowanych piłkarzy Zagłębia.

Drugą połowie lepiej rozpoczęli jednak gospodarze. Cofnięci bielszczanie perfekcyjnie realizowali założenia taktyczne. Wybijanie rywala z uderzenia i konstruowanie akcji zaczepnych szło im wręcz wybornie. W ofensywie przodował Sylwester Patejuk, który błysnął też indywidualną akcją. Pomocnik Podbeskidzia minął czterech piłkarzy rywala, po czym zdecydował się na strzał – jak się okazało – niecelny.

Kolejne minuty nie przyniosły zmian w obrazie gry. Zagłębie wciąż szukało sposobu na przedarcie się przez gęste zasieki defensywne rywala, który tylko czyhał na okazję do kontrataku. Po jednym z nich mogło być po meczu. Po rajdzie Demjana Ziajka trafił w słupek, choć gdyby wykazał nieco więcej spokoju, to futbolówka wylądowałaby w siatce, ponieważ Aleksander Ptak w momencie uderzenia leżał już na murawie, czekając na wyrok. Chwilę później Traore o mały włos nie doprowadził do remisu. Po jego strzale świetną interwencją popisał się Zajac, śmiało można ją nazwać paradą meczu.

W ostatnich minutach Zagłębie próbowało za wszelką cenę dogonić gospodarzy. Lubinianie przypominali bolid Formuły 1, który stara się przegonić uciekającego lidera na ostatnich zakrętach, choć na wirażu wyprzedzenie rywala jest możliwe jedynie przy jego wyraźnej pomyłce. Naciskani „Górale” tego błędu jednak nie popełnili i ostatecznie to oni schodzili z boiska w roli triumfatorów.

Najnowsze