Znane angielski porzekadło mówi, że żaden człowiek nie może być większy od klubu. W przypadku Tottenhamu klub nie musi obawiać się o swoją finansową przyszłość nawet po stracie Kane’a czy Pochettino. To jednak tych dwoje stanowi fundamenty progresu „Kogutów” i ich strata postawi pod ogromnym znakiem zapytania dalszy rozwój sportowy. Do niedawna ewentualne odejście Pochettino czy Kane’a było zaledwie marną plotką, dziś zaś wszyscy jednoznacznie przyznają, że po sezonie Tottenham może stracić swoje najważniejsze ogniwa.
Na początku był chaos
Rozmawiając o obecnej drużynie Tottenhamu, musimy wspomnieć o stabilizacji, przyjemnym dla oka stylu gry i świetnej organizacji, która zaskakuje niejednego przeciwnika. Nie zawsze jednak było to regułą. Przed rządami Pochettino „Koguty” jedynie aspirowały do bycia jednym z czołowych zespołów Premier League. W klubie brakowało stabilizacji, w efekcie czego nikt nie potrafił posprzątać bałaganu, który zapanował w zespole. Nie pomagały również częste i zazwyczaj nietrafione zmiany na stanowisku trenera. Andre Villas-Boas i Sherwood nie sprostali zadaniu, którego z ogromną chęcią podjął się Pochettino.
Stabilizacja > transfery
Początki Pochettino – który wcześniej świetnie radził sobie w Southamptonie – nie były proste. Tottenham tracił wiele punktów i nie grał w przekonujący sposób. Pomimo tego argentyński trener nie zdecydował się na zakup nowych piłkarzy, lecz powtarzał, że wierzy w swoich podopiecznych. Na efekty musieliśmy trochę poczekać, ale wszyscy sympatycy „Kogutów” przyznają, że było warto. Wyśmiewani do tej pory Harry Kane, Kyle Walker czy Danny Rose powoli stawali się jednymi z najlepszych graczy na swoich pozycjach. Tottenham stabilnie rósł w siłę i z miesiąca na miesiąc stawał się coraz lepszym zespołem. Dzięki zgranej drużynie i w późniejszym czasie ciekawym dodatkom Tottenham dołączył do ligowej czołówki. Początkowo regularnie występował w Lidze Europy, później dwukrotnie zachował miejsce w pierwszej czwórce, w poprzednim sezonie po wielu latach zakończył zaś ligę ponad Arsenalem.
Apetyt rośnie
Gdy Tottenham na dobre ugruntował swoją pozycję w czołówce ligi, przyszła pora na trofea. Tych jednak jak na razie brak. Z takim stanem rzeczy coraz trudniej pogodzić się czołowym piłkarzom zespołu oraz samemu trenerowi, który ma świadomość, że „Koguty” pod względem finansowym znacznie odstają od reszty. Manchester City, United czy nawet Chelsea i Arsenal są gotowe przebić niemal każdą ofertę transferową Tottenhamu. W związku z tym „Koguty” często muszą decydować się na tańsze i mniej jakościowe rozwiązania. Gdy jednak Harry Kane, Dele Alli czy sam Mauricio Pochettino poczuli smak wielkiej piłki, z pewnością nie będą chcieli jej opuścić. Zatem podstawowe pytanie brzmi: czy władze klubu zapewnią trenerowi odpowiednie środki, aby ten utrzymał zespół w czołówce?











