Reprezentacja Polski przegrała ze Szkocją, więc tym samym spadliśmy do dywizji B Ligi Narodów. Michał Probierz ciągle mówi o procesie, o tym, że kadra idzie do przodu. A my mamy coraz większe wrażenie, że nie wiemy, dokąd zmierzamy. Mimo zmiany sposobu gry finalnie nie odnosimy praktycznie żadnych sukcesów. Kręgosłup kadry przy tylu zmianach też nie mógł się utworzyć. Czy my wiemy o kadrze coś, co daje nam nadzieję na sukces w zbliżających się najtrudniejszych od lat eliminacjach do turnieju w Ameryce Północnej?
Jednym z najwybitniejszych ojców filozofii starożytnej był Sokrates. Dziś każdy praktycznie zna jego sentencję: „wiem, że nic nie wiem”. Misją Sokratesa było bowiem uświadamianie ludzi, jak mimo ich fałszywego przekonania o własnej mądrości mało wiedzą. Podobne wrażenie mamy o reprezentacji Michała Probierza, zwłaszcza po klęsce, za jaką należy uznać spadek z dywizji A Ligi Narodów.
Wszystko wydaje się w teorii jasne. Michał Probierz opowiada o rozwoju, o tym, że nie zejdzie z obranego kursu. Naszym zdaniem tak naprawdę nic takiego miejsca nie ma. Dlatego podobnie jak ateński myśliciel my także zadamy sobie kilka pytań na temat kadry. Pytań trudnych, na które naszym zdaniem odpowiedź brzmi: wiemy, że nic nie wiemy.
Czy Michał Probierz sprawił, że gramy bardziej odważnie?
Michał Probierz od samego początku głosił, że drużyna pod jego wodzą ma zacząć grać bardziej ofensywnie. Powiedzmy tak: goli zdobywamy więcej i to nie ulega żadnej wątpliwości. Pod tym względem osiągnęliśmy najlepszy wynik w historii Ligi Narodów (zdobyliśmy takich osiem, dotąd rekordem było sześć). Niemniej jeśli spojrzy się na liczbę goli straconych, to wypadliśmy najgorzej (w ostatniej Lidze Narodów straciliśmy 12, teraz aż 16). Pod względem punktowym również wypadliśmy najsłabiej w historii czterodrużynowych grup (cztery punkty, w ostatnich dwóch latach zdobywaliśmy siedem). A co z tym stylem?
Oddajmy trenerowi Probierzowi, że pewne zmiany widać. Jak spojrzymy na oficjalne statystyki Ligi Narodów, mimo niskiego posiadania piłki nie odstajemy pod względem liczby oddawanych strzałów oraz liczby przeprowadzanych ataków, jeśli chodzi o zespoły z dywizji A. W wielu statystykach plasujemy się mniej więcej pośrodku, może ciut niżej, ale nie szorujemy po dnie. Wyjątkiem są udane crossy – tutaj na 101 prób tylko 16 było udanych, jeśli zawierzyć oficjalnym statystykom UEFA.












