Portugalczyk co tydzień elektryzuje fanów PKO Ekstraklasy. Można w ciemno obstawiać, że o Josue będzie głośno w trakcie weekendu meczowego. Nazwisko Portugalczyka jest najczęściej wymieniane, jeśli chodzi o zachowanie na boisku. Tak jest i tym razem. Po meczu Legii z Cracovią również jest gorąco wokół jego nazwiska. Głównie chodzi o reakcję zawodnika „Wojskowych” na celebrację gola przez „Pasy”. Czy Josue jest taki sam poza boiskiem?
Portugalczyk to jeden z najlepszych piłkarzy PKO Ekstraklasy. Dla poziomu ligi to ważne, by tacy zawodnicy reprezentowali najwyższy poziom rozgrywkowy w Polsce. Pomocnik Legii Warszawa ma świetny sezon i jest w wysokiej formie. W dużej mierze dzięki niemu legioniści mogą zawalczyć z Rakowem o mistrzostwo. Czysto piłkarsko się broni i nikt mu tego nie odbierze. Jednakże co można powiedzieć o jego zachowaniu na boisku? Czy ma gdzieś głębsze podłoże?
Trudne początki
Najłatwiej oceniać wszystko po okładce. Jednakże nie każdy pokwapi się, by zajrzeć trochę głębiej. Wszystko ma jakieś przyczyny i skutki i tak samo jest w przypadku Josue. Jako młody dzieciak nie miał udanego dzieciństwa. Urodził się w biednym miejscu i wychowywał się w trudnym środowisku. Jedzenia nie było zbyt dużo, a tata pracował za granicą, więc mieszkał tylko z mamą i rodzeństwem. Niekiedy kradł, bo był głodny, a kiedy indziej tylko dlatego, by mieć batona, tak jak inne dzieci. Taka sytuacja miała na niego duży wpływ.
Dlatego w wieku 20 lat zarabiając pieniądze, zaczął budować wokół siebie mur, przez który nikt nie mógł wejść. Gdy ktoś zaczynał go „atakować”, po prostu odpowiadał tym samym. To wszystko wynikało z jego osobowości. Wszystkiego uczył się sam. Nie miał przy sobie odpowiedniej osoby, która nauczyłaby go, jak należy zachowywać się w danej sytuacji i co tak naprawdę jest złe, a co dobre. Na wszystko pracował w pojedynkę, ponieważ dość długo w swoim życiu był sam.
Poza boiskiem, ale nie poza kontrolą
Większość ludzi może przypuszczać, że zachowanie Jouse na boisku może odzwierciedlać jego zachowanie również w życiu prywatnym. Zapytaliśmy o to osobę, która na co dzień jest blisko zespołu „Wojskowych”, eksperta piłkarskiego Pawła Gołaszewskiego, redaktora tygodnika „Piłka Nożna”:
– Z Jouse rozmawiam przynajmniej raz na tydzień lub dwa. Gdy jestem na treningu pierwszej drużyny, potem on zawsze podejdzie, porozmawia i zapyta co słychać. To jest życzliwy człowiek, bardzo lubiany przez szatnię. To jest taki typ człowieka, że albo kogoś lubi, albo kogoś nie lubi i on to mówi o sobie wprost. Nie ma u niego stanu pośredniego. Zresztą on też jest taką osobą, że albo go ludzie kochają, albo nienawidzą. Widać to po kibicach w całej Polsce. W Legii jest kochany, a przez całą Polskę jest nienawidzony. Jest postacią wyrazistą, charakterną, ale na co dzień prywatnie to jest normalny gość, który sam podejdzie, porozmawia i zapyta co słychać. Nie widać w ogóle po nim, że gwiazdorzy.












