W drugim spotkaniu grupy C Tunezja pokonała Maroko 2:1. Gospodarze przez całe spotkanie byli stroną przeważającą, ale o zwycięstwie gości zadecydowała wyśmienita postawa bramkarza Tunezji i przebłysk geniuszu Msakniego.

Początek spotkania należał do faworyta, reprezentacji Maroka, który od pierwszych minut atakował szybko i z rozmachem. W efekcie już w 10. minucie podopieczni Geretsa powinni prowadzić, ale strzał z bliskiej odległości fantastycznie obronił golkiper gości. Chwilę później raz jeszcze popisał się Mathlouthi, który dobrze wyszedł do groźnego dośrodkowania. Tymczasem goście przez długie fragmenty nie byli w stanie zagrozić bramce rywala i w zasadzie ograniczyli się jedynie do obrony na własnej połowie. W 27. minucie gospodarze byli blisko strzelenia bramki, ale strzał Assaidiego z rzutu wolnego w ostatniej chwili sparował bramkarz Tunezyjczyków.
Stare piłkarskie powiedzenie mówi, że niewykorzystane sytuacje się mszczą. I tak też było tym razem. W 33. minucie futbolówkę z lewej strony boiska dośrodkowywał Korbi, tor lotu piłki delikatnym uderzeniem głową zmienił Khelifa, a zdezorientowany bramkarz Maroka nie był już w stanie zapobiec nieszcześciu. Do końca pierwszej połowy gra toczyła się głównie w środku pola i żadnej stronie nie udało się już strzelić bramki.
Początek drugiej połowy to obrazek znany już z pierwszej części gry. Ponownie aktywniejsi byli gospodarze, którzy starali się szybko doprowadzić do wyrównania. Ataki te były jednak dość nieporadne, a i całkiem skutecznie goście poczynali sobie w defensywie. Wyraźnie zwiększyło się za to tempo spotkania, a to za sprawą Marokańczyków, którym z każdą minutą spieszyło się coraz bardziej. W 66. minucie powinien być remis. Kapitalnym przyjęciem w polu karnym popisał się Hadji, który jednocześnie zwiódł obrońcę i przed sobą miał już tylko golkipera gości. Niestety dla gospodarzy, fatalnie przestrzelił. W odpowiedzi chwilę później uderzał Msakni, ale na posterunku był bramkarz Marokańczyków.
W 74. minucie było już 0:2. Fantastyczną, indywidualną akcją popisał się Msakni, który ograł defensora gości i pewnym, mocnym uderzeniem umieścił futbolówkę w bramce. Rozjuszeni gospodarze czym prędzej ruszyli do zmasowanego ataku, a taktyka ta przyniosła efekt w 86. minucie. Z zamieszania w polu karnym skorzystał Kharja, strzelec kontaktowej bramki. Gol nie powinien zostać jednak uznany, ponieważ wcześniej na pozycji spalonej był asytujący przy bramce El Kaddouri. Napór Marokańczyków trwał, ale na strzelenie gola na wagę remisu zabrakło już czasu. Ostatecznie, dość niespodziewanie, Tunezja pokonała Maroko 2:1.











