Po zmaganiach w grupie A i B Pucharu Narodów Afryki do akcji wkroczą zespoły z grupy C. Późnym poniedziałkowym popołudniem dojdzie do starć Gabonu z Nigrem oraz Maroko z Tunezją.
Gabon – Niger
Współgospodarze afrykańskiego mundialu kontra debiutant. Rozsądek podpowiada typowanie na Gabon. Nie bez wyraźnych przyczyn. Jego największym atutem będzie bowiem gra przed własną publiką. O tym, że własne ściany pomagają, mogliśmy się przekonać już wielokrotnie w historii, choćby na mistrzostwach świata w Korei i Japonii. „Pantery” mają przewagę również w doświadczeniu na turniejach tej rangi. Ich szkoleniowiec zabrał na te rozgrywki aż 14 piłkarzy, którzy uczestniczyli w poprzednim czempionacie rozgrywanym na boiskach Angoli.
Po drugiej stronie Niger. Absolutny debiutant. Drużyna skazywana przez wszystkich na porażkę. Podopieczni Harouna Doula Gabde są jednak oswojeni z łatką chłopców do bicia. W eliminacjach mieli być przekąską dla Egiptu i RPA. Tymczasem kto awansował? Nie wiadomo do końca, czego się po nich spodziewać. Niby mają najmniejsze szanse na awans, ale gra bez większej presji może ich ponieść.
Cousin chce dobrze rozpocząć
– Czy możemy wygrać turniej? Będzie trudno, ale postaramy się dać z siebie wszystko. Mamy zrównoważoną drużynę. Musimy rozpocząć rozgrywki tak dobrze jak w Angoli. Jeśli pokonamy Niger i wygramy kolejny mecz, to kto wie, co może się wydarzyć – powiedział lider Gabonu, Daniel Cousin.
Przewidywane składy:
Gabon
Ovono – Moundounga, E. Manga, B. Apanga, Ambouroet – Poko, Moubamba, Zita – Mouloungui, Cousin, Aubameyang
Niger
Kassaly – Moussa, Chikoto, Kowa, Koudize – Ngounou, Talatou, Idrissa, Lancina – Maazou, Daouda
Typ: 1:0
Maroko – Tunezja
Starcie faworytów tej grupy. Więcej do udowodnienia mają Marokańczycy, którzy nie brali udziału w poprzednim pucharze. Jedynym skutecznym sposobem na zmazanie tamtej plamy jest odniesienie sukcesu na tegorocznym turnieju. „Lwy Atlasu” mają ku temu warunki. Na ławce uznany szkoleniowiec – Eric Gerets – a wykonawcy też nie najgorsi – Chamakh, Kharja czy Taarabt.
Pierwszą przeszkodą na ich drodze będą Tunezyjczycy. Ci nie bez problemów awansowali na afrykański czempionat, zmagając się z licznymi urazami oraz napiętą sytuacją polityczną w kraju. Kadrę prowadzoną przez Sami Trabelsiego w większości stanowią piłkarze z rodzimej ligi. Aż sześciu z nich na co dzień występuje w Esperance Tunis, który zwyciężył afrykańską ligę mistrzów. Szkoleniowiec nie będzie miał jednak komfortu przy doborze składu. Z powodu kontuzji niezdolny do gry jest Issam Jemaa, a zawieszony za nadmiar żółtych kartek jest Khalil Chammam.










