Przyszedł czas na ostatnich przedstawicieli tegorocznego Pucharu Narodów Afryki. W myśl powiedzenia „The last, but not the least” – reprezentacjom z ostatniej grupy nie będzie łatwo, bo jej poziom jest wysoki, a przy tym dosyć wyrównany.
Botswana
Zupełnym kopciuszkiem tegorocznego turnieju jest drużyna Botswany. Drużyna narodowa tego kraju nigdy nie wystąpiła w turnieju międzynarodowym. W rankingu FIFA zajmuje obecnie 95. pozycję, czyli tylko 30 oczek niżej od naszych kopaczy. O sile reprezentacji „Zebr” stanowią w głównej mierze piłkarze z rodzimej ligi. Tylko szóstka występuje poza swoim państwem – są zawodnikami przeciętnych klubów w RPA.

Ostatnio podopieczni krajowego trenera Tshosane radzą sobie nie najgorzej. Zanotowali dwa remisy z afrykańskimi drużynami i przegrali ze Szwecją 1:2. Najlepszym strzelcem „Zebr” jest Dipsy Selolwane. 33-latek ma na swoim koncie dziewięć trafień. Udało mu się to osiągnąć aż w 36 meczach. Bardzo trudno jest określić debiutanta. Prognozujemy jednak, że w swojej przygodzie na międzynarodowym turnieju „Zebry” dostaną lekcję futbolu, bo w ich grupie faworytów nie brakuje.
Ghana
Niewątpliwy faworyt tej grupy, jak i całego turnieju ubogiego w najlepsze zespoły Afryki. Przez eliminacje piłkarze Stevanovicia przemknęli jak burza, tracąc tylko dwa punkty. „Czarne gwiazdy” są drugą najbardziej utytułowaną drużyną w historii PNA. Wygrywali turniej czterokrotnie: 1963, 1965, 1978, 1982, czyli jak widzimy trochę dawno temu. W finale przegrali również cztery razy: 1968, 1970, 1992 i 2010, ostatni raz kosztem Egiptu. Trzecie miejsce piłkarze z zachodniej Afryki zajęli tylko raz – było to dwa turnieje temu.
Ghana w większości statystyk dotyczących PNA rywalizuje o najwyższe miano z Egiptem. Oba kraje w finale wystąpiły po osiem razy. „Faraoni” figurują jako najczęściej występujący zespół rozgrywek, 22 razy, natomiast Ghana ma tych udziałów cztery mniej. Również czterokrotnie oba afrykańskie państwa występowały w roli gospodarza finałów PNA.
Zespół z zachodu Afryki ma wspaniałą młodzież. Reprezentacja do lat 20 wygrała mistrzostwa globu. Było to w 2009 roku. W latach 90. piłkarze do 17 lat zdobywali medale mistrzostw. Teraz ci gracze dorośli i stanowią o sile dorosłej reprezentacji, która z powodzeniem występowała na dwóch ostatnich mundialach (trzeba przypomnieć o feralnym pojedynku ćwierćfinałowym z Urugwajem i ręce Luisa Suareza).
Teraz w turnieju organizowanym przez Gwineę Równikową wespół z Gabonem w kadrze „Czarnych Gwiazd” zabraknie najlepszego piłkarza, który znów opuści imprezę z powodu kontuzji. Mowa oczywiście o Michaelu Essienie. Mimo to, na liście powołanych zawodników znajdują się renomowani gracze o znanych w piłkarskim światku nazwiskach. Dla Johna Pantsila czy Johna Mensaha będzie to kolejny międzynarodowy turniej. Bardziej doświadczonymi graczami są również Derek Boateng, Sulley Muntari czy Asamoah Gyan. Starsi koledzy będą sprawowali pieczę nad młodszymi, dopiero wschodzącymi gwiazdami: Jordanem Ayewem, Kwadwo Asamoahem, Andre Ayewem czy Lee Addym.











