Druga kolejka Pucharu Narodów Afryki nie wyłoniła nam absolutnej gwiazdy. Nasz typ może wzbudzić spore kontrowersje, ale postanowiliśmy, że graczem kolejki nie zostanie piłkarz, który swoją bramką przesądził o losach meczu, ani pomocnik, który świetnie rozgrywał, ani też bramkarz, który niejednokrotnie ratował swój zespół przed utratą gola. Naszym zdaniem na szczególne uznanie zasłużył Yaya Toure, który w mistrzowski sposób rozbijał wszystkie ataki reprezentacji Ghany.
Spotkanie pomiędzy Wybrzeżem Kości Słoniowej a Ghaną było zapowiadane jako przedwczesny finał. „Słonie” przystępowały do tego pojedynku z nożem na gardle, z kolei „Czarne Gwiazdy” tym meczem inaugurowały swój występ w tegorocznym Pucharze Narodów Afryki. Oczy obserwatorów były skupione przede wszystkim na Didierze Drogbie oraz Michealu Essienie, który wszedł na boisko wraz z rozpoczęciem drugiej części spotkania. Wszyscy, którzy myśleli, że któraś z tych gwiazd okaże się bohaterem, byli w dużym błędzie. Obu graczy Chelsea przyćmił Yaya Toure.
Piłkarz Barcelony był w tym spotkaniu niemal bezbłędny. Nie pozwalał sobie na straty piłki oraz w czysty sposób zabierał ją swoim rywalom. Całkowicie opanował środek boiska, w którym suwerennie rządził. To jego podanie właściwie otworzyło drogę do pierwszej, kluczowej bramki tego spotkania. Piłka od Yayi Toure trafiła do Salomona Kalou, który odegrał ją na pustą bramkę do Gervinho. Tak naprawdę przy tym golu największą pracę wykonał defensywny pomocnik „Słoni”.
Yaya Toure udowodnił, jak ważnym ogniwem jest w swojej drużynie wówczas, gdy w 55. minucie czerwoną kartkę otrzymał Emanuel Eboue. W tym momencie Ghańczycy poczuli krew i rzucili się do ataku. Pomocnik Barcelony umiejętnie się cofnął w głąb pomocy i właściwie nie angażował się w konstruowanie ataków, a jego rola ograniczała się do destrukcji. Yaya Toure po raz kolejny w swojej karierze pokazał, że w ważnych momentach nie zawodzi i szybko stał się dla piłkarzy Ghany murem nie do przejścia. Jak się okazało, był to mur rozpaczy, bo wraz z każdą upływającą minutą podopieczni Rajevacza grali coraz bardziej nerwowo. Odsłonięcie się piłkarzy Ghany skrupulatnie wykorzystały „Słonie”.
Jak już wspomniałem na początku, trudno nam było dokonać jednoznacznego wyboru. Jednak wzięliśmy pod uwagę fakt, że mecz Wybrzeże Kości Słoniowej – Ghana był pojedynkiem dwóch najlepszych drużyn w Afryce, więc najbardziej wyróżniający się zawodnik tego spotkania niejako awansem miał zapewniony tytuł gracza 2. kolejki. Chociaż z drugiej strony, wybór był ograniczony, bo praktycznie żaden piłkarz nie wrył nam się pamięć.
Na wyróżnienie zasługuje na pewno duet napastników z Angoli: Flavio – Manucho. Obaj panowie jak na razie strzelają bramki w każdym meczu. Tradycyjnie należy wspomnieć o graczu wywodzącym się z Egiptu. Naszym zdaniem na słowa uznania zasłużył obrońca Wael Gomaa, który imponował opanowaniem i bezkompromisową, lecz czystą grą w polu karnym. Brawa należą się także Mohamadou Idrissou, który w samej końcówce spotkania wyjął Kamerunowi głowę spod topora.
A Wy jak myślicie? Który gracz Waszym zdaniem zasłużył na wyróżnienie po 2. kolejce Pucharu Narodów Afryki? Czekamy na Wasze propozycje w komentarzach.










