Miało być gładko, prosto i bezproblemowo. Stołeczny klub miał dziś zdecydowanie wygrać z przeciętną Jagiellonią i pokazać, że wtorkowe spotkanie w eliminacjach Ligi Mistrzów i mecz o Superpuchar były jedynie wypadkiem przy pracy… Ale tak się nie stało, Legia po raz kolejny zawiodła. Zdecydowaliśmy się więc wziąć pod lupę występ „Wojskowych” w poszukiwaniu plusów i minusów w drużynie prowadzonej przez Besnika Hasiego
Plusy
Dobry występ Thibaulta Moulina
Po pierwszej połowie wiele osób zastanawiało się, jak taki zawodnik trafił do polskiej ekstraklasy. Technika, dokładność podań, kreatywność, przegląd pola. Kompilację wszystkich tych atutów ujrzeliśmy, gdy tuż przed przerwą nowy nabytek mistrza Polski dośrodkował do dobrze ustawionego w polu karnym Aleksandrowa, zaliczając tym samym klasową asystę przy bramce Bułgara. W drugiej części nie był już tak widoczny, ale głównie przez fakt, że cały środek pola Legii spisywał się o wiele gorzej.
Liczba stworzonych okazji
Sam Prijović miał co najmniej trzy stuprocentowe okazje, ale żadnej z nich nie wykorzystał. Po wejściu na plac gry setkę miał też Nemanja Nikolić, ale widocznie postanowił się tego dnia zbliżyć do poziomu egzekucji swojego partnera z pierwszej linii. Dobrych podań z drugiej linii nie brakowało. Dominacja posiadania piłki nie była tylko statystyczna i przekładała się na realne okazje na połowie oponenta. Sęk w tym, że aby wygrywać, trzeba je wykorzystywać.
Styl gry w pierwszej połowie
Niezłe tempo rozgrywania akcji, sporo gry na jeden, dwa kontakty. Elegancja posiadania piłki, liczne, skuteczne zmiany pozycji piłkarzy i wysoka skuteczność podań na połowie rywala. Pierwsze 45 minut Legia grała ładnie, jak na mistrza Polski przystało. Nie widać było ubytków kadrowych czy tego, że w drugiej linii grał mało doświadczony zawodnik. Były ochy i achy. Nawet Bogusław Leśnodorski nie uciekł przed pochwaleniem swoich piłkarzy w przerwie. Przedwcześnie, jak się okazało, ale jeśli to, co widzieliśmy w pierwszej odsłonie, jest celem Hasiego, to warto poczekać na efekty jego pracy.











