Amerykanie niespodziewanie pokonali reprezentację Egiptu 3:0 w ostatnim meczu grupy B. W rozgrywanym równolegle spotkaniu Brazylijczycy upokorzyli obecnych Mistrzów Świata – Włochów (3:0), a to oznacza, że oprócz „Canarinhos” w półfinale zobaczymy drużynę USA.
Spotkanie, które miało zadecydować o ostatecznych rozstrzygnięciach w grupie B, obie ekipy rozpoczęły bardzo nerwowo. Pierwsze minuty to przede wszystkim niekończąca się seria fauli raz z jednej, raz z drugiej strony. Inicjatywę w ofensywie jako pierwsi przejęli podopieczni Boba Bradley’a, i to oni częściej uderzali na bramkę, typowanego na najlepszego bramkarza turnieju El-Hadary’ego.

Upór Amerykanów w konstruowaniu akcji ofensywnych opłacił się w 21. minucie, kiedy to Davies skierował piłkę do pustej bramki, po wcześniejszej niepewnej interwencji bramkarza „Faraonów”. Po zdobyciu prowadzenia „Jankesi” spuścili trochę z tonu, a do głosu zaczęli dochodzić Mistrzowie Afryki. Dwukrotnie na bramkę uderzał Ahmed Eid, ale jego pierwszy strzał obronił golkiper USA, a drugi powędrował obok bramki strzeżonej w tym spotkaniu przez Brada Guzana. W kolejnych minutach dużo lepsze wrażenie sprawiali reprezentanci Egiptu, którzy spokojnie i pewnie rozgrywali piłkę na połowie Amerykanów. Do szczęścia brakowało im tylko zdobycia gola, ale to „Faraonom” skutecznie utrudniał dobrze dysponowany Guzan.
Amerykanie swojej szansy na przedostanie się pod pole karne rywali szukali w zagrywaniu długich piłek, które jednak były skutecznie przechwytywane przez obrońców ekipy znad Nilu. Obraz gry nie zmienił się do gwizdka sędziego kończącego pierwszą część spotkania, po której mimo niekorzystnego wyniku trochę lepsze wrażenie pozostawili Egipcjanie.
Drugą połowę od mocnego uderzenia mogli rozpocząć Amerykanie, jednak w dwójkowej akcji pogubili się Donovan i Dempsey. Chwilę później bliski szczęści był najaktywniejszy w drużynie amerykańskiej, Altidore, jednak jego strzał z linii bramkowej wybił Hani. W pierwszym kwadransie po przerwie dużo lepsze wrażenie sprawiali „Jankesi”, którzy często niepokoili stojącego w bramce Essama El-Hadary’ego.
W końcu, w 64. minucie Amerykanie dopięli swego i Bradley pokonał egipskiego bramkarza po podaniu Donovana. Niespełna dziesięć minut później „Jankesi” prowadzili już 3:0. Gola podwyższającego wynik zdobył Dempsey, wykorzystując dobre dogranie piłki przez Jonathana Spectora. W tym momencie wydawało się, że to co przed ostatnią rundą spotkań miało być niemożliwe, mogło się spełnić.
Ostatni kwadrans to szaleńcza walka w środku pola i próby Egipcjan, którzy potrzebowali bramki by awansować. Jednak „Faraonom” gra w drugiej połowie się nie układała i Amerykanie utrzymali wynik do końcowego gwizdka sędziego, co sprawiło, że przy wygranej Brazylii z Włochami (3:0) niemożliwe stało się możliwe – podopieczni Boba Bradleya awansowali do półfinału.











