Wirtuoz, maestro, „fantasista” – mnogość epitetów wręcz sama ciśnie się na usta, gdy patrzy się na rzadki gatunek polskiego piłkarza w pełnej okazałości. W Polsce z jednej strony niedoceniany, a z drugiej – jak na złość! – przeceniany tak bardzo, że aż niezdrowo. Słuszne oczekiwania często przeradzają się bowiem w chore żądze, które całkowicie przekłamują rzeczywistość. I tak jak w medium kibicowskim Zieliński rzucany jest od lewej do prawej, tak na boisku… Cóż, sytuacja jest na tyle bliźniacza, że nie pozwala myśleć o stabilnej przyszłości Polaka.
„Z rzadkim gatunkiem trzeba obchodzić się jak z jajkiem, bo jego istnienie to sprawa niemal wagi państwowej”. Oto dewiza, która mogłaby idealnie wpasowywać się w relację selekcjonera Jerzego Brzęczka z Piotrem Zielińskim. Zaopiekować się, obdarzyć zaufaniem, zagwarantować dobre pole do rozwoju. Tak miało być, bo tak zapowiadał obecny sternik naszej kadry jeszcze przed swoim premierowym spotkaniem z Włochami. Mam na niego pomysł! – zawtórował Adamowi Nawałce, który swego czasu znalazł odpowiednią formułę dla innego reprezentanta Polski. Niestety dzisiaj śmiało możemy stwierdzić, że kwestia roli „Ziela” w drużynie narodowej stoi w miejscu. Czyli jej nie ma.
Zieliński to bardzo wartościowy piłkarz, ale musi być właściwie wykorzystany.Bogusław Kaczmarek (były asystent Leo Beenhakkera)
Nr 8, 6, 10 czy skrzydło? Kim jest Zieliński
Ile głosów, tyle opinii. Ilu ekspertów, tyle ciągnących się sporów, które zawsze zmierzają do jednego punktu: Zieliński daje kadrze za mało. I gdyby spojrzeć na liczby, ten argument byłby absolutnie nie do podważenia. Pomocnik Napoli zadebiutował w dorosłej kadrze ponad sześć lat temu, a my w dniu dzisiejszym jesteśmy w stanie wskazać jego świetne zawody tak naprawdę na palcach tylko jednej ręki. To nie napawa optymizmem.
Sparing z Danią (gol) i spotkanie eliminacyjne z San Marino (dwa gole, asysta) w 2013, bój w eliminacjach z Rumunią (dwie asysty) w 2017, mecz towarzyski z Koreą Płd. (bramka) oraz starcie w Lidze Narodów z Włochami (gol) w 2018. Notabene właśnie ten najświeższy bardzo dobry występ Zielińskiego przeciwko włoskiej reprezentacji był ostatnim, w którym 25-letni piłkarz pełnił rolę wolnego elektronu za plecami napastnika.
Trener w klubie rozważa mnie na dwóch pozycjach: na środku i lewej pomocy. Ale ostatnio już na stałe zaczynam w środku jako najbardziej cofnięty z pomocników. Mam rozgrywać piłkę dalej od bramki rywali. Na pewno częściej się przy niej znajduję, ale to też trudna i odpowiedzialna rolaPiotr Zieliński (45-krotny reprezentant Polski)
Później, czyli z każdym kolejnym zgrupowaniem, jego pozycja na boisku podlegała ciągłym zmianom. Wrzesień 2018? Środkowy pomocnik w formacji bez skrzydłowych. Październik? Ofensywny pomocnik w formacji 1-4-2-3-1. Marzec 2019? Lewoskrzydłowy. Czerwiec? Ofensywny pomocnik na Macedonię i prawoskrzydłowy na Izrael. Wrzesień? Prawoskrzydłowy. Cóż, przynajmniej pojawiła się konsekwencja, ale czy w parze z przekonaniem? Bo brak stabilizacji nawet ślepcowi rzuciłby się w oczy, więc nie, nie możemy z nadzieją zadeklarować, że „wędrówka” Zielińskiego dobiegła końca.











