Zazwyczaj oceniamy przyśpiewki piłkarzy dość subiektywnie. Jeśli zawodnik naszego klubu obraża inną drużynę, nie robi to na nas wrażenia. Ba… myślimy nawet „wow, to jest nasz człowiek!” (nawet nie próbujcie protestować. Tak jest i koniec). Jeśli jednak jesteśmy po drugiej stronie barykady, podobne zachowanie wywołuje w nas złość, zbulwersowanie czy dodanie piłkarza do czarnej listy i miotanie rzutkami w jego zdjęcie. Oczywiście piłkarze czasem przesadzają, czasami jednak… przesadzają komisje, które zajmują się wychwytywaniem takich zachowań.
Raz, dwa, trzy, Zeniciku… Ekhm
Ałan Dżagojew… To dopiero gagatek! Na pewno znacie tego zawodnika CSKA Moskwa i reprezentanta Sbornej. Jaki grzeszek ma na sumieniu? Otóż zaintonował on przyśpiewkę, w której kazał Zenitowi… poruszać wargami tak jak przy wciąganiu ustami płynu. A przynajmniej tak według słownika PWN brzmi definicja słowa, którym potraktował swoją znienawidzoną drużynę. Wiecie, o co chodzi, prawda? Zawodnik w taki spontaniczny sposób chciał podkreślić zdobycie mistrzostwa Rosji (miało to miejsce w 2013 roku). Zachowanie piłkarza wzbudziło olbrzymi entuzjazm wśród kibiców „Koni”, ale nie u władz. Mimo przeprosin zawodnika Komisja Etyki ukarała go czasową dyskwalifikacją. Pochodzący z Biesłanu zawodnik ma jednak bardzo gorącą krew i należy do tych najbardziej krnąbrnych (chociaż ogromnym talentem do piłki także może się pochwalić). Rok wcześniej uderzył w twarz zawodnika Dynama Moskwa. Skutek? Czerwona kartka i pięć meczów zawieszenia. Cały Ałan.
„To znowu się stało”
To nie jest najlepszy czas w życiu Jacka Wilshere’a. A przynajmniej ten w życiu zawodowym. Wychowanek „Kanonierów” miał wrócić na dniach do treningów, jednak kolejny uraz wybił mu z głowy ten pomysł. Gdzieniegdzie w internecie można przeczytać drwiny, że zawodnik powinien zmienić nazwisko na… Wheelchair. Coś w tym niestety jest… Mimo wszystko Jack nadal zachowuje szczególne miejsce w sercach kibiców Arsenalu. Co do tego, że jest „Kanonierem” z krwi i kości, nie ma żadnych wątpliwości. Nie zmienia to jednak faktu, że zachował się niezbyt profesjonalnie i dał wyraz swojemu kibicowskiemu alter ego. Podczas parady na cześć zdobycia pucharu FA Cup Anglik zabawił się w wodzireja i zapytał zgromadzony tłum, co myśli o swoim rywalu. Wyśmiał też fakt, iż popularne „Koguty” zajęły niższe miejsce w lidze. Entuzjazm fanów był oczywiście wyraźny, tak samo jak złość wielbicieli „Spurs”. Trudno się temu dziwić… A sam Jack? Został ukarany, jednak na pewno nie było to dla niego dotkliwe. FA kazała zapłacić mu 40 tysięcy funtów. Grosze.











