Do miana piłkarza miesiąca kandydowało tym razem sześciu, a nie jak zazwyczaj pięciu zawodników. Stało się tak dlatego, że na horyzoncie pojawiło się kilka nazwisk, których nie można było pominąć. W końcowym głosowaniu w szranki stanęli Marek Saganowski, Aleksander Kwiek, Prejuce Nakoulma, Paweł Wszołek, Łukasz Teodorczyk i Tomasz Podgórski. Zwyciężył, choć dopiero po dogrywce z „Saganem”, pomocnik Piasta Gliwice.
Ten wybór nietrudno uzasadnić. Podgórski po prostu w każdym kolejnym spotkaniu udowadniał, że jest piłkarzem z najwyższej półki, przynajmniej na skalę T- Mobile Ekstraklasy. Wrzesień kapitan gliwickiej ekipy rozpoczął od 90 minut w wygranym meczu z Pogonią Szczecin. 26-letni skrzydłowy był jednym z najjaśniejszych punktów w ofensywie, lecz w tym spotkaniu pozostał w cieniu świetnie interweniującego Dariusza Treli oraz strzelca jedynej bramki, Wojciecha Kędziory. W meczu z Lechią Gdańsk bohater września utrzymał wysoką dyspozycję, a na dodatek przesądził o zwycięstwie gliwiczan, zdobywając gola na 2:1 na cztery minuty przed końcowym gwizdkiem. Warto jednak odnotować, że w tym spotkaniu pierwsze skrzypce grał Matej Izvolt. W starciu z Jagiellonią Podgórski był już zawodnikiem meczu. Jego bomba z 25 metrów przyniosła bramkę na 1:0, a dobra postawa w ciągu całego spotkania wpłynęła na zwycięstwo 2:0. No i na koniec pojedynek z Wisłą Kraków. Podgórski znów popisał się strzałem z dystansu, co prawda prosto w bramkarza, ale ten łaskawie usunął się piłce z drogi, by ta wpadła do siatki. Oprócz tego nasz bohater trafił również w poprzeczkę. Gliwiczanie wygrali to spotkanie 2:0, a piłkarz z numerem 17 jak zwykle grał na równym, wysokim poziomie. Warto też zauważyć, że po tym meczu trener Wisły, Michał Probierz, podał się do dymisji. Gol Podgórskiego na pewno miał duży wpływ na tę decyzję.

Podsumowując, Podgórski we wrześniu rozegrał cztery spotkania ligowe i strzelił w nich trzy bramki. W każdym meczu prezentował równą, wysoką formę, a jego zespół stał się rewelacją rundy jesiennej, zupełnie niespodziewanie wdrapując się na trzecie miejsce. Piast Gliwice we wrześniu był niepokonany. Sam zawodnik podkreśla jednak, że dla niego największe znaczenie mają osiągnięcia całej drużyny. – Można powiedzieć, że się rozstrzelałem, Miejmy nadzieję, że snajperka się nie zatnie. A tak poważnie mówiąc, liczy się dobro zespołu. Mnie najbardziej cieszy zwycięstwo.
Tomasz Podgórski do tej pory był postacią anonimową. Kibice kojarzyli jego nazwisko, ale nie bardzo wiedzieli, co prezentuje na boisku. Nie jest to wielkim zaskoczeniem, do tej pory bowiem urodzony w Gliwicach skrzydłowy brylował jedynie na boiskach I ligi. Owszem, w latach 2008-2010 występował w ekstraklasie, lecz na jego koncie widnieje zaledwie 16 spotkań. Zresztą w drugim sezonie Podgórski dokończył rozgrywki na wypożyczeniu w bydgoskim Zawiszy. Potem zbierał co prawda dobre recenzje, ale po pierwsze, było to tylko zaplecze ekstraklasy, a po drugie, zawsze ktoś błyszczał jaśniejszym światłem. Gwiazda Podgórskiego rozbłysła dopiero we wrześniu, sierpień nie był choć w połowie tak dobry jak miniony miesiąc.











