W październiku rozegrano zaledwie trzy kolejki ligowe, ale to nie znaczy, że nie mieliśmy z czego wybierać. O miano najlepszego piłkarza ligi polskiej w październiku kandydowali Danijel Ljuboja, Jakub Kosecki, Aleksander Kwiek, Arkadiusz Milik i Abdou Razack Traore. Po długiej dyskusji zostały dwa nazwiska, oba związane z liderem T-Mobile Ekstraklasy. Ostatecznie numerem jeden redaktorzy iGola wybrali Danijela Ljuboję.
Zaczęło się w 7. kolejce, która odbyła się 5 października. Wówczas Legia wygrała w arcyważnym meczu z Wisłą Kraków. Ljuboja zasłużył na notę lekko powyżej przeciętnej, a pierwsze skrzypce grał wówczas Jakub Kosecki. W drugim spotkaniu duet Kosecki – Ljuboja zupełnie rozmontował zespół Pogoni Szczecin. Serb strzelił dwie bramki, a młody „Kosa” zaliczył jedno trafienie i jedną asystę. W trzecim, ostatnim pojedynku, który braliśmy pod uwagę, Legia pokonała Piasta Gliwice 3:2 i to właśnie ten mecz zdecydował o naszym wyborze. Ljuboja strzelił kontaktową bramkę w momencie, kiedy Piast miał już warszawian na widelcu i przymierzał się do skonsumowania ekskluzywnego posiłku, którym miał być lider ekstraklasy. Tymczasem Serb popisał się golem przecudnej urody, skierował piłkę do siatki efektowną piętką i dał swojej drużynie nadzieję na korzystny wynik. Pod koniec spotkania Ljuboja wykończył akcję całego zespołu, kierując piłkę do pustej bramki. Niech ta sytuacja będzie najlepszym komentarzem do jego postawy, bo Danijel jest taką wisienką na warszawskim torcie, która przesądza o tym, że prezentuje się on bardziej okazale od pozostałych ligowców.

Sam zawodnik nie wyolbrzymia swojej roli. Stara się zwracać uwagę na znakomitą postawę kolegów, co dobrze świadczy o atmosferze wewnątrz drużyny. W końcu Serb nie jest piłkarzem, z którym łatwo się współpracuje. Czyżby Jan Urban znalazł z nim wspólny język? – Nie mogę powiedzieć, że Legia przegrałaby dzisiaj beze mnie. Tworzymy jeden zespół i wspólnie pracujemy. Przecież pierwszego gola strzeliłem po wspaniałym podaniu Kucharczyka, a druga bramka padła po znakomitym zagraniu Furmana. Bez kolegów nic bym nie zrobił.
Szkoleniowiec również wypowiada się o doświadczonym napastniku w samych superlatywach. Różnica jest taka, że Jan Urban zauważa też zaangażowanie Serba w grę defensywną. – Bardzo podoba mi się zaangażowanie Ljuboji. Serb biega po boisku niczym młodzian i ciężko pracuje zarówno w ofensywie, jak i defensywie.
Atuty Serba są powszechnie znane. Świetna technika, umiejętność gry bez piłki, skuteczność pod bramką przeciwnika, ale przede wszystkim błyskotliwość, dzięki której napastnik z Vinkovici wnosi do Legii to coś. Ljuboja posiada fantazję, gra z wyobraźnią, która zaskakuje defensorów drużyny przeciwnej. Oni po prostu nigdy nie wiedzą, jaki pomysł urodzi się w głowie 34-latka.











