Po ponad miesiącu wyczekiwań do gry wróciła Bundesliga. Runda rewanżowa już w pierwszej kolejce przyniosła kilka zaskakujących wyników, jak porażka Bayernu Monachium z rewelacyjną Borussią M’Gladbach. Jednak my skupimy się na tej drugiej Borussii, mistrzowskiej. Dortmundczycy w 18. kolejce nie mieli litości dla Hamburgera SV, gromiąc rywali aż 5:1. Głównymi aktorami tego widowiska byli dwaj Polacy, Robert Lewandowski oraz Jakub Błaszczykowski. Według nas odrodzony kapitan reprezentacji Polski zasłużył na wyróżnienie.
Każdy kibic „Biało-czerwonych” zna sytuację naszej kadry i zdaje sobie sprawę, jak wiele zależy od naszego tria z Dortmundu. Kapitanem reprezentacji Polski jest Jakub Błaszczykowski, który będąc w dobrej dyspozycji, jest w stanie wygrać naszej kadrze spotkanie. Jednak początek sezonu 2011/2012 nie był dla naszego rodaka optymistyczny. Kuba wypadł ze składu Borussii, dużo mówiło się o braku dialogu na linii Klopp – Błaszczykowski. Polak najpierw coraz częściej spędzał mecze na ławce rezerwowych, a później zdarzało mu się nawet nie łapać do meczowej osiemnastki. Sfrustrowany zawodnik wylał więc swoje żale na łamach mediów: – Poczekajmy do grudnia. Niektóre rzeczy zawsze muszą się kiedyś skończyć. Jeżeli nie masz okazji grać często, to trzeba przetestować swoje umiejętności gdzie indziej.
W Niemczech wolą załatwiać takie sprawy w swoim gronie, po cichu więc notowania Błaszczykowskiego jeszcze bardziej spadły. Wydawało się, że sprawa jest przesądzona. Polak odejdzie zimą bądź przesiedzi sezon na ławce Borussii, a jego forma podczas Euro 2012 będzie jedną wielką niewiadomą.
Los wybrał jednak trzecią, najmniej, wydawałoby się, prawdopodobną opcję. Pod koniec rundy jesiennej na skutek plagi kontuzji oraz słabszej formy niektórych zawodników Błaszczykowski wrócił do łask. Przełomowym momentem był ostatni mecz fazy grupowej Ligi Mistrzów z Olympique Marsylia (2:3). Kuba otworzył wtedy wynik spotkania, po czym wykonał kilkudziesięciometrowy sprint, by wskoczyć na Jürgena Kloppa i wspólnie z trenerem cieszyć się ze zdobytej bramki. Obrazek był aż nadto wymowny – koniec konfliktu, Błaszczykowski zostaje w Borussii. Na potwierdzenie dobrej formy Polak wychodził w wyjściowej jedenastce w kolejnych dwóch ostatnich spotkaniach rundy jesiennej Bundesligi.
Przerwa zimowa była dla Błaszczykowskiego szansą na odbudowanie formy oraz zaufania. Informacje, jakie docierały do nas z obozu dortmundczyków, dawały nadzieję na powrót dawnego Kuby. Kapitan reprezentacji Polski świetnie prezentował się w sparingach, a gdy przydarzył mu się drobny uraz, niemieckie media chuchały i dmuchały, byle tylko nie okazało się to poważną kontuzją. W końcu, po ponad miesiącu ciężkiej pracy, przyszedł czas na 18. kolejkę Bundesligi – decydujący sprawdzian. O dobrej dyspozycji Kuby świadczył już fakt umieszczenia go przez Kloppa w wyjściowej jedenastce. Resztę Polak udowodnił na boisku. W Hamburgu zobaczyliśmy Błaszczykowskiego, który zachwycał w Borussii zaraz po transferze z Wisły Kraków. Polak był bardzo aktywny na prawej stronie, kilka razy ładnie dośrodkował, brał na siebie ciężar gry, robił to, co do niego należało. Do tego aż dwa razy wpisał się na listę strzelców. Najpierw w 58. minucie ładnie przymierzył z osiemnastu metrów po dalszym rogu, a na kwadrans przed końcem w dobrym stylu egzekwował rzut karny. Błaszczykowski miał tak naprawdę udział przy wszystkich golach swojej drużyny i dlatego został uznany przez kibiców najlepszym piłkarzem spotkania. My poszliśmy o krok dalej i wybraliśmy Kubę najlepszym zawodnikiem całej 18. kolejki.








