Największym bohaterem minionej kolejki Bundesligi był zdecydowanie Claudio Pizarro. Napastnik Werderu Brema ustrzelił hat-tricka w meczu z 1.Koeln, czym dał swojemu zespołowi ważne trzy punkty.
Werder przegrywał do przerwy na własnym terenie z zespołem z Koloni już 0:2. Jednak w drugiej połowie przypomniał o sobie Pizarro, który trzema bramkami poprowadził swoją drużynę do jakże ważnego zwycięstwa. Już w 49. minucie strzelił swojego pierwszego gola w tym spotkaniu. Peruwiański snajper wykorzystał zamieszanie w polu karnym i stojąc tyłem do bramki sprytnie uderzył piłkę, a ta wpadła do bramki obok niespodziewającego się niczego Michaela Rensinga. Pięć minut później było już 2:2 i to oczywiście za sprawą Pizarro, który skutecznie wyegzekwował rzut karny podyktowany za zagranie piłki ręką jednego z obrońców gości. Gdy wydawało się, że mecz zakończy się podziałem punktów cztery minuty przed końcem meczu jeszcze raz zagotowało się pod bramką Rensinga, i po raz kolejny świetnie wykorzystał to gwiazdor Werderu. Tym razem wykończył dośrodkowanie z lewej strony boiska i z odległości czterech metrów wepchnął futbolówkę do pustej bramki.
Peruwiańczyk jest w tym momencie nie tylko najskuteczniejszym piłkarzem Werderu i jego największą gwiazdą, ale też trzecim najlepszym snajperem w historii klubu. Strzelił on dla „Zielono-białych” już 120 goli we wszystkich rozgrywkach, a skuteczniejsi są tylko legendarni Frank Neubarth (141 bramek) i Marco Bode (136), których młodsi kibice nie mają już jednak prawa pamiętać. Dwaj niemieccy napastnicy grali w barwach Werderu na przełomie lat 80 i 90 ubiegłego stulecia. Jeśli podtrzyma obecną formę do końca sezonu, a może nawet dłużej, to ma spore szanse na wyprzedzenie obydwu snajperów. Warto zaznaczyć, że Pizarro to także najskuteczniejszy obcokrajowiec w historii Bundesligii – strzelił w niej aż 153 bramki, z czego 82 dla Werderu, a pozostałe 71 w barwach Bayernu Monachium.
Swoją przygodę z niemiecką piłką rozpoczynał w wieku 21 lat, oczywiście w Werderze. W ciągu zaledwie dwóch sezonów wyrósł na jedną z największych gwiazd Bundesligi, a w tamtych czasach, podobnie z resztą jak i teraz, wszyscy zawodnicy z takim statusem trafiali do Bayernu Monachium. „Bawarczycy” zapłacili za niego 7,25 mln funtów i przez następne sześć sezonów Pizarro strzelał gole dla zespołu z Monachium. W 2007 roku zdecydował się opuścić Niemcy i na zasadzie wolnego transferu przenieść się na wyspy, a konkretnie do nowobogackiej wtedy Chelsea Londyn. Jak się okazało transfer nie był najlepszym pomysłem i w Londynie piłkarz wytrzymał jedynie rok, dwukrotnie wpisując się w tym czasie na listę strzelców. Po epidocie w Anglii napastnik reprezentacji Peru powrócił tam, gdzie czuje się najlepiej, czyli do Niemiec, a dokładnie do Werderu. Okazało się, że w Bremie, czuje się jak ryba w wodzie – od tamtej pory znowu błyszczy i przez te nieco ponad trzy sezony ustrzelił 82 bramki.








