Nie od dziś w świecie piłki panuje dyskusja na temat korzystania przez arbitrów z powtórek wideo. Sędziowie często podejmują błędne decyzje, które czasami decydują o wyniku spotkania. Niedawno w Premier League po raz kolejny nie ten piłkarz, który powinien, został wyrzucony z boiska (pisaliśmy o tym tutaj). W ubiegły weekend temat powtórek w piłce nożnej znowu powrócił. Jeden z czołowych argentyńskich sędziów, German Delfino, podyktował rzut karny, by następnie anulować swoją decyzję po tym, jak jego asystent spojrzał na telebim i powiedział mu, że się pomylił.
W 12. minucie meczu pomiędzy Vélez Sársfield a Arsenalem Sarandi przy stanie 1:1 sędzia German Delfino postanowił podyktować rzut karny na korzyść gospodarzy za zagranie ręką, wyrzucając tym samym Daniela Valencię z boiska. Piłkarze gości mocno protestowali, nie zgadzając się z decyzją Argentyńczyka. Do dyskusji dołączyli trenerzy, a nawet dziennikarze: jeden z nich w trakcie całego zamieszania przeprowadził wywiad z kapitanem Vélez. Jak pokazały powtórki, ręka była, ale tym, który nieprzepisowo dotknął piłki, był kolumbijski napastnik drużyny, Mariano Pavone. Po konsultacji z sędzią liniowym, który prawdopodobnie również zerknął na ekran znajdujący się na stadionie główny, arbiter tego spotkania cofnął swoją decyzję i odgwizdał rzut wolny dla gości.
– Jeśli mówimy o tym, czy to Pavone zagrywał ręką, to cieszę się, że postąpiłem słusznie. Jestem natomiast zły z powodu bałaganu, jaki miał miejsce, ale trzeba być twardym. Decyzję zmieniłem po konsultacji ze swoim asystentem, jesteśmy zespołem. Ta sytuacja była okropna, takie rzeczy nie powinny się zdarzać – tłumaczy się kandydat do prowadzenia meczów na Copa Libertadores.
https://www.youtube.com/watch?t=52&v=AeOJOg0-xQs
Według argentyńskich mediów Delfino grozi zawieszenie, ponieważ jakiekolwiek sugerowanie się zapisem wideo jest w piłce nożnej zabronione. Polemika na ten temat trwa już od bardzo dawna. Prezesi FIFA i UEFA starają się, jak mogą, aby ulepszyć pracę sędziów. Na początku zwiększono tylko ich liczbę, co nie do końca się sprawdziło, ponieważ mimo tego, że arbitrzy bramkowi stoją najbliżej pola bramkowego, to często nie wywiązują się ze swoich zadań.
Technologia również zaczyna być stosowana w soccerze: jakiś czas temu wprowadzano system goal-line, który informuje, czy piłka całym obwodem przekroczyła linię bramkową. System ten na większej imprezie został zastosowany na ubiegłorocznym mundialu i od razu się przydał, bo przy jednej z bramek dla Francji w meczu z Hondurasem trudno było gołym okiem dostrzec, czy gol faktycznie padł.
Pomimo że nie zawsze tak było, Sepp Blatter jest za technologicznym rozwojem w futbolu. Po tym, jak na mistrzostwach świata w RPA nie został uznany prawidłowo zdobyty gol przez Anglię, a następnie przez Ukrainę podczas Euro 2012, Szwajcar powiedział, że „technologia goal-line to już nie alternatywa, lecz obowiązek”.











