Wszystkie karty zostały odkryte. Poznaliśmy wszystkie drużyny, z którymi zmierzymy się na mistrzostwach Europy. Naszą grupę uzupełniła Słowacja, która pokonała Irlandię Północną. Mecz jednak nie porwał, a gra reprezentacji Słowacji nie powodowała, że czujemy obawy. Raczej jesteśmy optymistami i pełni wiary, że pokonamy ją na mistrzowskim turnieju.
Spotkanie Irlandii Północnej ze Słowacją było dla nas wyjątkowe, gdyż ze zwycięzcą tego pojedynku zmierzymy się na mistrzostwach Europy. Oprócz Słowacji w grupie spotkamy się ze Szwecją oraz faworytem całej grupy – Hiszpanią. Wydaje się, że z obiema drużynami spokojnie powinniśmy sobie poradzić. Mamy zdecydowanie większe umiejętności, a i wyniki w ostatnich spotkaniach napawają optymizmem. Zatem Jerzy Brzęczek spokojnie mógł usiąść w wygodnym fotelu i obejrzeć mecz, który przesądził, z kim zmierzy się jego reprezentacja.
Faworyt na papierze
Bez wątpienia faworytem tego spotkania była Słowacja. Kraj o zdecydowanie większych tradycjach piłkarskich i lepszych zawodnikach obecnie. Z naszej perspektywy to ten trudniejszy, bardziej niewygodny przeciwnik. Słowacy w walce o mistrzostwa Europy pokonali wcześniej Irlandczyków, jednak nie było to łatwe i gładkie zwycięstwo. O wszystkim zdecydowały karne, a mecz ogólnie nie porwał.
Pomimo że ostatnie wyniki nie przekonują, to jest to bardzo groźna drużyna z dobrymi zawodnikami. Wystarczy przypomnieć, że w środku pola wystąpią Marek Hamsik, Juraj Kucka i Stanisław Lobotka. Nie są to przypadkowe nazwiska. Obecnie jednak chyba największą gwiazdą jest Milan Skriniar. Co ciekawe, razem z nim środek obrony będzie tworzył zawodnik Lecha Poznań Lubomir Satka. Według prognoz Słowacy mieli wyjść na to spotkanie w formacji 4-1-4-1, ale bez typowego napastnika.
Typowa brytyjska piłka
Z czym nam się kojarzy reprezentacja Irlandii Północnej? Przede wszystkim z typową angielską grą. Bardzo fizyczną opartą w głównej mierze na walce o górne piłki. Taka piłka powoli wymiera, ale Irlandia Północna cały czas gra w ten sposób. Z tego powodu mecze z drużyną prowadzoną przez Iana Baraclogha nigdy nie są łatwe, choć akurat my wspomnienia mamy dobre.
Pokonaliśmy ją choćby na ostatnich mistrzostwach Europy. Wtedy była to jednak inna drużyna. Irlandczycy z północy ustawieni byli w formacji 4-4-2. Największą gwiazda? Nie ma. Ich największą siłą to kolektyw, co pokazali w spotkaniu z Bośnią i Hercegowiną. Filary tej drużyny to dwaj obrońcy występujący na co dzień w Premier League: Jamal Lewis i Jonny Evans.











