Piłkarze 1. FC Kaiserslautern odnieśli swoje pierwsze zwycięstwo w Bundeslidze w tym sezonie. W pokonanym polu zostawili zespół FSV Mainz, z naszym Eugenem Polanskim w wyjściowej jedenastce. Dzięki tej wygranej, piłkarze „Czerwonych Diabłów” wydostali się ze strefy spadkowej i zajmują 15. miejsce w tabeli.
Mecz lepiej rozpoczęli gospodarze, którzy od początku rzucili się do ataku. Już w 3. minucie głową uderzał Martin Amedick, ale jego strzał był niecielny. Cztery minuty później zawodnicy Kaiserslautern wywalczyli rzut rożny i po raz kolejny przed szansą stanął środkowy obrońca. Jednak i tym razem nie zdołał skierować piłki w światło bramki. 120 sekund potem w dobrej sytuacji znalazł się Eric Maxim Choupo-Moting, ale nie potrafił jej wykorzystać. Jednak, co się odwlecze, to nie uciecze. Młody Kameruńczyk już w 15. minucie zdołał pokonać Kevina Trappa i otworzył tym samym wynik spotkania.
Goście nie potrafili pójść za ciosem i oddali inicjatywę „Czerwonym Diabłom”. Zawodnicy gospodarzy chcieli szybko doprowadzić do remisu i co rusz atakowali bramkę Heinza Muellera. Wyrównanie przyszło w 25. minucie, jednak gola nie zdobył żaden z zawodników gospodarzy. Piłkę do własnej bramki skierował obrońca Mainz, Bo Svensson. Duńczyk tak niefortunnie interweniował przy uderzeniu Richarda Sukuta-Pasu, że ta wpadła do siatki tuż obok zaskoczonego Muellera. Tak jak przy pierwszej bramce, tak i teraz, drużyna, która zdobyła gola, całkowicie oddała pole przeciwnikowi. Zawodnicy Kaiserslautern cofnęli się i pozwolili piłkarzom gości swobodnie rozgrywać piłkę. Dwukrotnie bardzo mocno z dystansu uderzał Marcel Risse, ale nie potrafił skierować futbolówki w światło bramki. Tuż przed przerwą w dobrej sytuacji znalazł się Choupo-Moting, ale świetnie zachował się Trapp. Bramkarz wygrał pojedynek sam na sam z Kameruńczykiem i nie pozwolił mu zdobyć drugiej bramki w tym spotkaniu.
Druga połowa zaczęła się od ataków graczy Kaiserslautern. Dobre sytuacje mieli Amedick i Sukuta-Pasu, jednak dwukrotnie świetnie spisał się Mueller. Mimo dobrej postawy, bramkarz gości skapitulował w 54. minucie, uderzeniu Itaya Shechtera. Izraelski snajper gości znalazł się w polu karnym i sprytnym uderzeniem zmieścił piłkę obok interweniującego golkipera. Chwilę później do wyrównania mogli doprowadzić goście, a konkretnie Sami Allagui, ale Tunezyjczyk zmarnował sytuację sam na sam z Trappem. Ten sam zawodnik oddał mocny strzał z dystansu w 60. minucie spotkania, ale nie zdołał trafić w bramkę. Po kilku sekundach jego wyczyn powtórzył Jan Kirchhoff i też posłał futbolówkę w trybuny.
W 73. minucie na listę strzelców wpisał się Christian Tiffert. Skrzydłowy gospodarzy wykorzystał nieporadność defensywy przyjezdnych i podwyższył prowadzenie na 3:1. W tym momencie było już praktycznie po meczu. Zawodnicy Mainz jakby opadli z sił i stracili nadzieję na dobry rezultat. Do walki starał się ich pociągnąć Andreas Ivanschvitz, który tuż przed golem Tifferta zastąpił na boisku reprezentanta Polski, Eugena Polanskiego. Austriak grał odważnie i zadziornie, nie bał się brać na siebie ciężaru gry. Partnerzy nie potrafili jednak dostosować się do jego poziomu. W 77. i 83. minucie oddał dwa potężne strzały zza pola karnego, ale żaden z nich nie zagroził bramkarzowi gospodarzy. To wszystko, na co było stać zawodników Mainz, przy dobrze grających w środku pola piłkarzach FC Kaiserslautern.








